Od początku na uboczu

W 1997 roku rodzice zapisali Kate do elitarnej szkoły dla dziewcząt, Downe House, która znajdowała się zaledwie 10 minut drogi samochodem od ich domu. Wszystko miało być cudownie – dobra szkoła, nowe koleżanki. Niestety, rzeczywistość okazała się być brutalna. Znaczna większość koleżanek przyszłej księżnej mieszkała w internacie, ponieważ ich domy rodzinne znajdowały się poza miastem.Bardzo szybko zawiązały się przyjaźnie, a Kate została na uboczu. Mało tego, stała się również obiektem kpin.

Prześladowanie

Przyszła żona księcia Williama była brana za chłopczycę. Włosy Kate były krótko obcięte, miała poważną wadę wzroku, a jej pasją był sport.Nie podobało się to jej koleżankom, które wytykały ją palcami, śmiały się z niej, a nawet popychały. Według niektórych źródeł również ją zastraszyły. Jessica Hay, przyjaciółka Kate ze szkoły, do której ją później przeniesiono, tak wspomina ten czas:

Rozrzucały jej książki, wypychały ją na koniec kolejki w stołówce i żadna nie chciała z nią jeść przy jednym stole

Sprawy posunęły się tak daleko, że w końcu musieli interweniować rodzice Kate. Postanowiono, że przyszła księżna zostanie przeniesiona do innej placówki. Tak też się stało. Była to szkoła koedukacyjna Marlborough College. W niej odnalazła się niemal od razu.

Pomoc ofiarom przemocy

Lata później, kiedy Kate znał już cały świat, a na jej dłoni znajdował się już zaręczynowy pierścionek, zaangażowała się w projekt, mający na celu przeciwdziałanie przemocy w szkołach. To jeszcze nie wszystko. Część pieniędzy, które otrzymali z Williamem z okazji ślubu również przekazała na rzecz organizacji Beatbullying, walczącej z agresją i przemocą w szkole.Wiele osób z jej otoczenia doskonale wiedziało, dlaczego tak bardzo była zaangażowana w te kwestie.

Pomyślelibyście, że przeszła przez coś tak strasznego?