To zwykła kradzież, bo pieniądze to prezent od cioci czy wujka i rodzice nie mają do nich prawa, powie jeden. Żadna kradzież, gdyż wszyscy domownicy w jakimś stopniu dorzucają się do budżetu rodzinnego i to, że pieniądze z komunii rodzice przeznaczą na pralkę czy remont kuchni, to żadne nadużycie - powiedzą drudzy. A jeszcze inni potraktują wzięcie pieniędzy dzieci jako zwrot kosztów przyjęcia komunijnego - bo sukienka, restauracja, składki w kościele. A jak jest waszym zdaniem? Kto powinien decydować o pieniądzach podarowanych dzieciom?

O tym, że rodzice mają wątpliwości, jak traktować pieniądze podarowane ich dzieciom, świadczą dyskusje, jakie prowadzą na forach internetowych. Nie ma przepisu, który jednoznacznie mówi o tym, co wolno rodzicom w odniesieniu do pieniędzy, które dziecko dostaje w prezencie. Jednak lektura Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego wyjaśnia, jak rodzice mają się obchodzić z majątkiem dziecka. Bez względu na to, w jaki sposób został on uzyskany.

Rodzice mają przechować pieniądze, ale nie swobodnie je wydawać

Osoba niepełnoletnia nie może swobodnie dysponować swoimi pieniędzmi. Rodzice, jako prawni opiekunowie dziecka, zarządzają jego majątkiem, ale nie mają w tym zakresie nieograniczonej władzy. Mają robić to z "należytą starannością".

I tu dochodzimy do sedna: zarządzanie nie jest równoznaczne z posiadaniem. Pieniądze, które dziecko dostanie na komunię (ale też urodziny czy na gwiazdkę), to wyłącznie jego własność, nawet jeśli znajdują się pod kontrolą rodziców. Nie ma nic nagannego w tym, że rodzice nie oddadzą dziecku od razu całej kwoty (chronią je przed nieprzemyślanym roztrwonieniem jej), ale już wydawanie jej zgodnie ze swoją wolą może się okazać poważnym nadużyciem.

Rodzice muszą poprosić sąd rodzinny o zgodę

Pewne czynności związane z majątkiem dziecka rodzice mogą podejmować swobodnie, bez myślenia o konsekwencjach. Są to tzw. czynności zwykłego zarządu, które obejmują wszystkie decyzje związane z normalnym korzystaniem z rzeczy czy pieniędzy dziecka. I tak, dorośli bez obaw mogą przeznaczyć pieniądze z komunii na kupienie mu jakiejś niedrogiej zabawki albo naprawę należącego do dziecka przedmiotu (np. zepsutego roweru).

Pozostałe czynności, a więc te, które pociągają za sobą większe wydatki, są czynnościami przekraczającymi zwykły zarząd i na ich dokonanie rodzice muszą mieć zgodę sądu rodzinnego. Do czasu otrzymania tej zgody nie mogą ruszyć majątku dziecka, a jeśli to zrobią, to czynność będzie nieważna.

Niestety, nie da się jednoznacznie zadecydować, który zakup pozostanie w kategorii zwykłego zarządu, a który już nie i wymaga zwrócenia się do sądu. Żaden przepis jednoznacznie tego nie przesądza.

Adwokat Anna Gręda-Adamczyk z Łodzi wyjaśnia, że nadużyciem może być nie tylko wydanie pieniędzy dziecka, ale też sprzedanie, bez zgody sądu, pewnych rzeczy należących do małoletniego.

- Przykładowo, jeżeli dziecko jest właścicielem roweru o wartości kilkuset złotych, to rodzice, wykonując zwykły zarząd majątkiem dziecka, mogą taki rower sprzedać. Zupełnie inna jest sytuacja, gdyby dziecko miało rower do wyczynowego trenowania kolarstwa o wartości kilkudziesięciu tysięcy złotych. W takiej sytuacji byłaby to czynność przekraczająca zwykły zarząd majątkiem dziecka i wymagałaby zgody sądu opiekuńczego - wyjaśnia mec. Gręda-Adamczyk z Łodzi.

Aby uniknąć problemów z rozróżnieniem, rodzice muszą się kierować zasadą dobra dziecka i pamiętać, że pieniądze z komunii znajdują się tylko w ich przechowaniu, ale cały czas należą do potomka.

Kradzież to czy nie?

Skoro rodzice nie mogą swobodnie wydawać pieniędzy dziecka, to czy jeśli mimo wszystko to zrobią, to dopuszczą się kradzieży? Gdyby rozpatrywać to w tych kategoriach, to będzie to raczej przywłaszczenie. To dwa podobne przestępstwa, a odróżnia je to, że kradzież polega na odebraniu rzeczy innej osobie, a przywłaszczenie - na swobodnym dysponowaniu czymś, co już znajduje się w rękach sprawcy. Jeśli założymy, że od samego początku to rodzice mieli pieniądze z prezentów, to nieoddanie ich dziecku lub wydanie według własnej woli można traktować jako przywłaszczenie. A za to grozi kara od 3 miesięcy do 5 lat więzienia (art. 284 § 2 Kodeksu karnego).

To jednak rozważanie teoretyczne, bo trudno sobie wyobrazić, by dziecko złożyło zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa. W omawianych przepisach ważna jest nie tyle kara, która może spotkać rodziców (a jej prawdopodobieństwo jest naprawdę niskie), lecz pytanie, po co Kodeks rodzinny tak bardzo ingeruje w to, co wolno rodzicom w odniesieniu do pieniędzy ich dzieci? Dlaczego nie uznać, że to oni najlepiej wiedzą, czego potrzebuje ich potomek?

Te przepisy mają chronić dzieci przed szkodliwymi decyzjami rodziców. W zdrowo funkcjonujących rodzinach mało prawdopodobne, by dorośli z premedytacją chcieli zaszkodzić dzieciom, ale jednak nie można tego wykluczyć. I takim właśnie sytuacjom ma zapobiegać zasada, że pieniądze dziecka są jego własnością – nawet jeśli ma ono zaledwie 9 lat.

Czy jesteście rodzicami, którzy zastanawiają się, czy wydać pieniądze z prezentów komunijnych? A może jako dzieci zostaliście pozbawieni dostępu do nich i macie o to żal do rodziców? Chętnie poznamy wasze opinie na temat tego, kto powinien decydować o pieniądzach podarowanych dzieciom.