O ile ślub nie zawsze jest uroczystością religijną, o tyle komunia święta jest nią w 100 proc. Przyjęte standardy funkcjonowania w społeczeństwie często każą nam posyłać dziecko do komunii, nawet jeśli sami jesteśmy ateistami, deistami czy "wątpiącymi". Z różnych powodów – po to, żeby ułatwić dziecku przyszłość, sprostać oczekiwaniom dziadków i dalszej rodziny, albo po to, żeby nasze dziecko nie poczuło się inne czy odrzucone przez społeczność.

Jednak nawet jeśli jesteśmy niewierzący, ale decydujemy się na to, żeby pojawić się na komunijnej uroczystości w kościele, powinniśmy dostosować się do pewnych standardów. Bo jak głosi pewien komunał – jak się powiedziało A, to trzeba powiedzieć B.

Nie idźcie w ślady Małgorzaty Rozenek-Majdan, która na komunii syna pojawiła się w krótkiej, czerwonej sukience z odsłoniętymi ramionami. Być może komentarz "jak na dyskotekę, a nie do kościoła" brzmi jakby został wypowiedziany przez staruszkę, która czas wolny spędza przed kapliczką lub Telewizją Trwam, ale jest trafny. Tak ważna uroczystość religijna w miejscu będącym sacrum wymaga odpowiedniej, niecodziennej i na pewno nie imprezowej oprawy. Na drzwiach większości kościołów wywieszona jest zresztą kartka z prośbą o niewchodzenie do świątyni w krótkich spodenkach czy koszulkach na ramiączkach.

Jak podaje Stanisław Krajski w książce "Savoir vivre w Kościele. Podręcznik dla świeckich", w kościele unikać powinnyśmy krótkich spódnic czy sukienek (długość lekko przed kolano jest w porządku), odkrytych ramion i pleców, sukni wieczorowych, bardzo wysokich obcasów. Trampek i obuwia letniego też.

"Taki rodzaj stroju nie uchodzi, jest nie na miejscu, może komuś przeszkadzać, może kogoś gorszyć, a nawet obrażać. Któraś z kobiet powie: 'nie odpowiadam za ludzkie reakcje'. O, nie. W świetle savoir vivre odpowiadamy za nie. Nasz ubiór i nasze zachowania, jak uczy etykieta, mają być takie, by u nikogo nie wywoływać negatywnych reakcji, by powodować powszechną akceptację" - głosi w swojej książce Krajski.

Trzeba pamiętać również o tym, że komunia święta będzie obfotografowana ze wszystkich stron, a pamiętać się będzie o niej przez lata. To dla dziecka wzniosłe wydarzenie, pierwsza tak niepowtarzalna uroczystość na jego cześć, którą będzie pamiętać. Bo urodziny są przecież co roku.

Dlatego właśnie warto postawić na ponadczasową klasykę i ubrać się tak, żeby za 10 czy 20 lat oglądając zdjęcia nie mieć poczucia, że wyglądamy obciachowo czy absurdalnie. Odradza się zakładanie koszuli w papugi czy różowej tiulowej spódnicy. W dobrym tonie jest założenie ubrań w jasnym kolorze – czerń kojarzy się bardziej z żałobą niż radością, biel zarezerwowana jest w tym dniu dla dzieci, a pstrokate kolory odbierane są jako wyzywające. Podobnie jak ozdoby czy cekiny, które choć modne dziś, za lat kilka okazać się mogą szczytem żenady. I niepotrzebnie zwracają uwagę, która w tym dniu powinna być skierowana wyłącznie na małych "komunistów".

"Pamiętajmy, że w świecie savoir vivre obowiązują dwie zasady w odniesieniu do stroju: nie możemy być nie tylko „niedoubrani” (underdressed), a więc ubrani zbyt, w stosunku do innych, skromnie i za mało odświętnie, ale również nie możemy być „nadubrani” (overdressed), a więc ubrani zbyt, w stosunku do innych, strojnie" - podkreśla w swojej książce Krajewski.

Jeśli nie masz pomysłu na odpowiedni, komunijny strój, postaw na garniturowe spodnie i zwiewną koszulę. Lub po prostu klasyczną wizytową sukienkę. Takie zestawy spod każdego spojrzenia wyjdą zwycięsko.

Przymierzając ostatecznie wybraną stylizację przed lustrem, warto zadać sobie kilka pytań. Czy to ubranie nadaje się do kościoła? Czy nie wyglądam jakbym chciała wszystkich przyćmić i olśnić? Czy na pewno wszystko do siebie pasuje, jest czyste i wyprasowane? I czy ubranie aby na pewno dobrane odpowiednio jest do pogody?

Jeśli tak, to droga (do kościoła) wolna. Dużo wzruszeń i miłego świętowania!