O zbiórce pieniędzy na leczenie 2,5-letniego Antka zrobiło się głośno latem, gdy wsparły ją gwiazdy mediów i sportu, w tym Robert Lewandowski. Niedługo później okazało się jednak, że Antek - którego operacja w USA miała uratować przed nowotworem i utratą wzroku - nie istnieje. Zbiórka w internetowych serwisach okazała się oszustwem.

Organizator akcji  Michał S. wyłudził w ten sposób niemal 500 tys. zł od prawie sześciu tysięcy osób.

Podczas przesłuchania Michał S. przyznał się do winy i wyjaśniał, że chciał wykorzystać pieniądze na spłatę swoich długów, na utrzymanie, wizyty w restauracjach czy zakup sprzętu elektronicznego lub roweru. W trakcie śledztwa - jak podaje "Gazeta Wrocławska" - ustalono także, że wydał pieniądze na imprezy, kluby i "kobiety do towarzystwa". Ponieważ część pieniędzy została wydana, Michał S. oddał tylko ok. 110 tys. zł. Część pieniędzy dostał z powrotem m.in. Lewandowski.

"Gazeta Wrocławska" informuje, że "w najbliższych dniach" do sądu ma trafić akt oskarżenia wobec mężczyzny. Za tę sprawę Michałowi S. grozi do 10 lat pozbawienia wolności. Ale do więzienia trafi już teraz - w związku ze sprawą sąd zdecydował, że musi odbyć kary więzienia w zawieszeniu, które ciążyły nad nim za inne przestępstwa. W sumie to 3 lata i 8 miesięcy pozbawienia wolności.