Premiera filmu dokumentalnego Sylwestra Latkowskiego o pedofilii w świecie celebrytów miała miejsce w środę 20 maja na antenie TVP. W samym obrazie śledzimy głównie sprawę "łowców nastolatek" w trójmiejskiej Zatoce Sztuki. Głównym wątkiem jest sprawa "Krystka", stałego bywalca Zatoki, który regularnie dopuszczał się gwałtów i zmuszał nastolatki do prostytucji. W filmie pojawiają się też zdjęcia sławnych osób, które bywały w Zatoce na imprezach.

Po premierze Latkowski zabrał głos na antenie TVP, gdzie oskarżył wielu celebrytów o tuszowanie pedofilii i nie ujawnianie prawdy. Zarzucił takie postępowanie m. in. Borysowi Szycowi, Radosławowi Majdanowi i Jarosławowi Bieniukowi. Ponadto ujawnił, że m. in. Krzysztof Zanussi oraz "znany show-man" z jednej z telewizji komercyjnych mieli "korzystać" z seksualnych usług młodocianych chłopców.

Po emisji filmu pod adresem Szyca i Wojewódzkiego wylała się fala hejtu. Niektórzy internauci uznali obu celebrytów za pedofilów, mimo że w filmie nie ma żadnych na to dowodów. Niektóre osoby grożą im śmiercią.

"Nikt nie jest anonimowy"

Podkom. Michał Gaweł z Komendy Głównej Policji podkreśla, że nie ma zgody na hejt. Funkcjonariusz zaznacza w rozmowie z Onetem, że całą dobę działa biuro ds. walki z cyberprzestępczością, które po natrafieniu na nieodpowiedni treści, podejmuje działania. Policjant dodaje, że tego typu przestępstwa są ścigane na wniosek pokrzywdzonego.

"Cały czas apelujemy, żeby przestrzegać prawa w sieci. Nikt nie jest anonimowy i nikt nie może czuć się bezkarny. Tak jak w świecie rzeczywistym, tak samo w sieci trzeba stosować się do zasad i przepisów prawa" – mówi podkom. Gaweł.