Koronawirus mutuje w Chinach - tak twierdzą tamtejsi naukowcy. Qiu Haibo, jeden z czołowych lekarzy zajmujących się walką z epidemią, ogłosił, że pacjenci z północno-wschodnich części kraju wykazują inne objawy od chorych z Wuhan.

Koronawirus mutuje? Teraz atakuje głównie płuca

Z kolei pacjenci z Wuhan cierpieli z powodu uszkodzeń wielu narządów wewnętrznych, najczęściej serca, nerek i jelit. Jeśli teza o mutacji koronawirusa się potwierdzi, oznacza to duże komplikacje w wysiłkach o wynalezienie szczepionki na SARS-CoV-2.

Wirus ewoluuje i się zmienia. Nie wiemy jeszcze, jakie są konsekwencje tych zmian - podkreślił na początku maja Jonathan Stoye, wirusolog z Francis Crick Institute w Londynie.

Drugą charakterystyczną cechą jest dłuższy okres inkubacji. W Wuhan chorzy zaczynali wykazywać objawy po tygodniu lub dwóch od zakażenia. Teraz choroba koronawirusowa ujawnia się później.

Czytaj też: Naukowcy odkryli 40 mutacji śmiertelnego wirusa

Dłuższy okres, w którym zakażeni pacjenci nie wykazywali żadnych objawów, stworzył skupiska zakażeń rodzinnych - powiedział Qiu Haibo.

W trzech miastach wykryto 46 nowych przypadków. Zakażenia w północno-wschodnich Chinach w Shulan, Jilin i Shengyang wywołują obawy tamtejszych lekarzy o drugą falę epidemii w Chinach. Władze wprowadziły ponowne restrykcje na obszarze zamieszanym przez 100 mln ludzi.

Koronawirus mutuje? Nie wszyscy są przekonani

Naukowcy spoza Chin uważają, że jeszcze nie jesteśmy w stanie jasno określić, czy koronawirus rzeczywiście mutuje, czy nie. Argumentują, że wykrycie nowych objawów na północy Chin może wynikać z tego, że tamtejsi lekarze mają możliwość obserwować rozwój choroby dokładniej i dłużej niż miało to miejsce w Wuhan.

Wiele mutacji w ogóle nie powoduje zauważalnych zmian w strukturze wirusa lub jego zachowaniu. A my na razie nie mamy jednoznacznych dowodów na to, że koronawirus mutuje - podkreśla Keiji Fukuda.