Czworonogi służące w polskiej policji od początku uczestniczą w poszukiwaniach 3,5-letniego Kacperka. Już w pierwszych dniach pracy węch zaprowadził je w okolice rzeki Kwisy, wskazując, że to właśnie tam należy szukać chłopca. Podobnie swoich opiekunów poprowadziły czworonogi z Niemiec, które przy poszukiwaniach korzystają z innych technik zapachowych.

Do Nowogrodźca przyjechały 5 maja. - Psy z Saksonii dołączyły do poszukiwań w ramach międzynarodowej policyjnej współpracy. Nie miały też daleko, bo Nowogrodziec leży niedaleko polsko-niemieckiej granicy - tłumaczy oficer prasowy bolesławieckiej policji, Anna Kublik-Rościszewska.

Niemieckie czworonogi szkolone są w inny sposób niż polskie. Mają tak wyczulony węch, że potrafią trafić na trop nawet po 3 miesiącach od zaginięcia. Saksońskie psy pracowały też przy poszukiwaniu Ewy Tylman oraz przy sprawie mordercy z Żoliborza Kajetana P.

Trop: rzeka!

Polskie czworonogi najlepiej pracują od razu po zdarzeniu. Zarówno wyżły i owczarki z Polski, jak i czworonogi rasy bloodhound z Saksonii, w sprawie Kacperka wskazały rzekę. - Psy z Niemiec potwierdziły wcześniejsze ustalenia, których dokonaliśmy wspólnie z naszymi własnymi psami tropiącymi. Wskazały dwa przybliżone punkty - dodaje rzeczniczka. Nawet te tropy niestety nie doprowadziły jeszcze do chłopczyka.

- Gdybyśmy nie ustalili pewnych kwestii nie skupialibyśmy się na rzece - podkreśla policjantka. Polskie czworonogi nadal pracują. Ostatnio pływały pontonem po Kwisie, wyłapując zapachy z rzeki.

Zaginięcia Kacperka

Maluch 27 kwietnia spędzał popołudnie w towarzystwie ojca, lecz nagle sielanka zamieniła się w koszmar. Chłopiec zniknął, gdy ojciec miał zajmować się porządkowaniem działki. Miejsce, w którym zaginął Kacperek, znajduje się w pewnej odległości od centrum miejscowości. Można nawet odnieść wrażenie, jakby było na uboczu, niejako doklejone do Nowogrodźca. 

Wiadomo, że policję na miejsce zdarzenia wezwała matka, a ojciec Kacperka trafił za kratki. I to nie tylko dlatego, że stracił z oczu dziecko, będąc pod wpływem alkoholu. Mężczyzna od pewnego czasu był poszukiwany przez policję - ma odbycia karę za przestępstwo przeciwko mieniu. Co więcej, w trakcie przesłuchań śledczych okazało się, że w momencie zaginięcia 3,5-latka oprócz ojca na działce był także jego znajomy. Panowie, zamiast zajmować się malcem, raczyli się alkoholem. 

Najbardziej prawdopodobną hipotezą jest to, że chłopczyk wpadł do wody. Niedawno do akcji wkroczył szef agencji detektywistycznej Krzysztof Rutkowski. Pojawiła się też nowa hipoteza, że dziecko mogło zostać porwane.