Przepowiednie Krzysztofa Jackowskiego, podobnie zresztą, jak wszystkie inne, nie są wypowiedziami w stylu "tego dnia, o tej godzinie, w tym miejscu stanie się właśnie to". Sam przyznaje, że jego wizje to są "możliwości", stąd niejasności, a nawet możliwość odwrócenia interpretacji dosłownie o 180 stopni. 

Jednak wizja, o której piszemy teraz wydaje się bardziej konkretna. - Widzę duży budynek, nawet grupę podobnych budynków blisko siebie. Wewnątrz jest duża grupa ludzi, wręcz tłum. Ci ludzie są ze sobą związani: przeżyciem, wspólnym doświadczeniem. Część jest też związana zawodowo. Zajmują różne pomieszczenia, są przejęci, jest wielkie napięcie. Niektórzy ze sobą rozmawiają, inni pokrzykują do siebie, część milczy zmęczona, wręcz wyczerpana. A na zewnątrz jest bardzo duża grupa ludzi, która ich wspiera. Jednak nie mogą wejść do środka - taką wizję przekazał nam Krzysztof Jackowski.

Nie trzeba dużej wyobraźni, by zrozumieć, że tak właśnie wygląda... polowe centrum epidemiczne! Tam właśnie są grupowani chorzy, kiedy w szpitalach zabraknie miejsca. W wielkiej hali pełnej ludzi - chorych, lekarzy, personelu medycznego - jedni rozmawiają półgłosem, inni jęczą, ktoś może krzyknąć. W wydzielonych pomieszczeniach są sale zabiegowe, leżą ciężej chorzy lub odpoczywa personel. A na zewnątrz personel pomocniczy kieruje karetki z nowymi przypadkami w odpowiednie miejsca, informować przerażonych bliskich, zapewnić jako taki porządek...

I takie miejsce już istnieje pod Warszawą! To hale PTAK Expo w Nadarzynie, których obecny właściciel zgodził się, aby tam właśnie takie centrum powstało. Oby jednak nigdy nie było potrzebne!