W liście wysłanym we wtorek do Białego Domu członkowie komitetu Akademii Narodowych Stanów Zjednoczonych stwierdzili, że obecne badania nie dają podstaw do przypuszczeń, aby koronawirus zniknął wraz z nadejściem ocieplenia - donosi "The New York Times".

Według naukowców istnieją pewne dowody świadczące o tym, że koronawirus może przenosić się w mniejszym stopniu w środowiskach o wyższej temperaturze i wilgotności otoczenia. Jednak, biorąc pod uwagę brak odporności populacji na całym świecie na koronawirusa, to warunki atmosferyczne nie będą miały znaczenia bez jednoczesnego zachowania obostrzeń w zakresie zdrowia publicznego. 

- Chociaż możemy mieć nadzieję, że pogoda przyczyni się do zmniejszenia transmisji koronawirusa, to nie możemy polegać tylko na tym. Musimy nadal stosować dystans społeczny i inne środki w celu ograniczenia transmisji - powiedział dr William Schaffner, specjalista chorób zakaźnych w Vanderbilt University Medical Center, który nie jest członkiem komitetu USNA.

Koronawirus w ciepłych krajach

Jeszcze w lutym Donal Trump w telewizyjnym przemówieniu mówił, że kwietniowe słońce może odeprzeć epidemię. Naukowcy ostudzili jednak optymizm prezydenta USA. W liście do Białego Domu opisali, w jaki sposób Chad Roy, badacz z Tulane University, poddał wirusa działaniu wysokich i wilgotnych temperatur w laboratorium i badał go przez 16 godzin. Wyniki wykazały, że nowy koronawirus żył dłużej niż grypa, ospa małpia, gruźlica czy koronawirus, który powoduje SARS, znany jako ciężki ostry zespół oddechowy.

W raporcie naukowcy wskazali, że wirus przenosi się również w krajach, gdzie jest bardzo ciepła pogoda.

„Biorąc pod uwagę fakt, że w krajach o klimacie „letnim”, takich jak Australia i Iran, wirusy szybko się rozprzestrzeniają, nie należy zakładać zmniejszenia przypadków zakażeń wraz ze wzrostem wilgotności i temperatury w innych miejscach” - podsumowują naukowcy.

(Źródło: "The New York Times")