Mieszkańcy wsi Gawrychy (woj. podlaskie) do dziś nie są w stanie zrozumieć, dlaczego Katarzyna P. zamordowała noworodka, a potem w tak okrutny i bezduszny sposób pozbyła się zwłok. Ciało martwej dziewczynki, owinięte w odzież i ręczniki, ukryte było w stojącym w ogrodzie wiadrze po farbie.

Biegli sądowi ustalili, że ciąża była donoszona, a dziecko przyszło na świat zdrowe. Jak podał portal lomza.naszemiasto.pl, wstępną przyczyną śmierci było niepodjęcie po porodzie przez Katarzynę P. działań sanitarnych.

Od 24 lipca 2019 roku Katarzyna P. przebywa w areszcie. Przed kilkoma dniami śledczy wnieśli do sądu akt oskarżenia w jej sprawie. Jak poinformował portal lomza.naszemiasto.pl Rafał Kaczyński z Prokuratury Okręgowej w Łomży, kobieta jest oskarżona o to, że "działając w zamiarze bezpośrednim pozbawienia życia, dokonała zabójstwa swego nowo narodzonego dziecka, w ten sposób, że bezpośrednio po porodzie spowodowała uraz okolicy potylicznej, a następnie ukryła dziecko, pozostawiając je bez należytej opieki, w następstwie czego doszło do jego zgonu". 

Już niebawem Katarzyna P. stanie przed sądem. Niewykluczone, że w więzieniu spędzi resztę swojego życia.

Tak doszło do tragedii

Zwłoki noworodka znaleziono czwartego lipca 2019 r. na terenie ogrodu. Dziecko żyło tylko chwilę, zginęło w strasznych okolicznościach. Miało rozbitą głowę, stłuczony mózg. Ciało włożono do pojemnika.

Śledztwo przejęła Prokuratura Okręgowa w Łomży. Tuż po dokonaniu makabrycznego odkrycia została zatrzymana Katarzyna P., matka dziecka. Lokalne media informowały, że po porodzie zgłosiła się do lekarza. Jej stan był bardzo poważny i wymagał hospitalizacji. Katarzyna P. trafiła na oddział intensywnej terapii.

Dochodzenie wykazało, że noworodek zmarł „poprzez spowodowanie urazu czaszkowo-mózgowego okolicy potylicznej z krwawieniem podtwardówkowym i stłuczeniem mózgu” oraz na skutek „pozostawienia go bez należytej opieki, w następstwie czego doszło do jego zgonu”.

Katarzyna P. jest matką czwórki dzieci. Najstarsze ma 22 lata i nie mieszka już z rodzicami, a najmłodsze - 11 lat. 

Źródło: lomza.naszemiasto.pl