"Widzialna ręka - Wrocław" to publiczna grupa na Facebooku, na której mieszkańcy miasta mogą kontaktować się ze sobą w celu wzajemnej pomocy w tych trudnych czasach epidemii koronawirusa. We wtorek pojawił się jednak na niej post, który zasmucił i rozwścieczył internautów. Chodziło o pomoc ok. 80-letniej pani Maryli w zrobieniu niezbędnych zakupów. 

"Wczoraj pisałem post, czy ktoś może pomóc starszej pani z zakupami. Zgłosiła się do mnie Justyna. Umówiła się z panią na dziś. O godzinie 10.30 przyszła do niej, odebrała listę oraz 100 zł na zakupy. Nie zostawiła żadnego kontaktu. Do tej pory nie wróciła, mimo że powiedziała, że wróci w ciągu godziny. Na Messengerze nie odpisuje. Strasznie słaba sytuacja, wykorzystywać starszych ludzi, w dodatku w takiej sytuacji i poprzez takie grupy. Uważajcie na tę osobę" - pisze pan Filip publikując screeny rozmów i profilu kobiety.

Zanim administrator wyłączył możliwość komentowania, pod postem pojawiło się mnóstwo komentarzy. I choć niektórzy próbowali bronić kobiety twierdząc, że może coś jej się stało, większość nie zostawiała na niej suchej nitki. Szczególnie, że okazało się, iż nic jej nie jest, ponieważ rano pojawiła się w pracy. Negatywne komentarze zaczęły pojawiać się także pod zdjęciami na profilu Justyny. Pan Filip postanowił dać kobiecie dzień na przemyślenie postępowania i naprawienie szkody, zanim zgłosi to na policję.

Przyznał, że powinno go zaniepokoić dziwne zachowanie Justyny. W rozmowie ze starszą panią bardzo chciała zataić swoje imię i numer telefonu, nie chciała powiedzieć skąd się u niej wzięła, a pieniędzy zażądała z góry. - Starsza pani uległa trochę presji. A że ma stacjonarny to nie jestem w stanie sprawdzić z jakiego numeru dzwoniła - wyjaśnia inicjator akcji. - Odezwało się mnóstwo ludzi, w tym kobieta która pracuje z Justyną - powiedział w środę w rozmowie z Fakt24 pokazując nam zrzut ekranu z tej rozmowy.

"Odbyła się rozmowa z Justyną w pracy i z szefem. Justyna twierdzi, że w drodze do sklepu zgubiła pieniądze. Zorientowała się w sklepie i głupio jej było bez niczego wrócić. Dzisiaj pożyczyła od szefa stówę i po pracy chce przyjechać do starszej pani, oddać i przeprosić. Ponoć było jej głupio i przykro. Nie wiedziała co zrobić, bała się" - przekazuje koleżanka kobiety. - No i oddała pieniądze, ale ja jestem wręcz pewny, że ona ich nie zgubiła. Dużo ludzi pisało, że zna tę osobę i że oszukiwała wcześniej 

A jak się czuje sama pani Maryla po tej całej sytuacji? - Na początku mówiła, że w sumie to rozumie ją, bo tyle ludzi traci pracę w obecnej sytuacji... Ale udało mi się wyperswadować jej to podejście i zrozumiała, że to było mega źle. A tak to w porządku. Ma już swoją dobra duszę z grupy, która robi jej zakupy - wyjaśnia nasz rozmówca z uśmiechem. Oby takie przypadki, jak opisany powyżej, zdarzały się jak najrzadziej, a najlepiej wcale. Wczasach koronawirusa powinniśmy wykazać się wyjątkową solidarnością.

Koronawirus w Polsce i na świecie

Liczba zakażonych i przypadków śmiertelnych na świecie rośnie w ekspresowym tempie. Koronawirus dotarł również do Polski. Władze ogłosiły stan epidemii, gdyż dynamika rozprzestrzeniania się wirusa SARS-CoV-2 (taka jest fachowa nazwa koronawirusa) drastycznie się wzmogła.

Granice są zamknięte, instytucje zawiązane z kulturą i rozrywką nie działają, zabroniono jakichkolwiek uroczystości religijnych powyżej 5 osób, biura masowo organizują dla pracowników możliwość pracy zdalnej, a ulice polskich miast, nawet w godzinach szczytu są niemal puste z powodu zakazu wychodzenia z domów. Działalność dużych galerii handlowych ograniczono do sklepów spożywczych i aptek - te mają działać w niezakłócony sposób.