Samolot z Chin, mający dostarczyć sprzęt potrzebny do walki z epidemią koronawirusa ma wylądować w Warszawie 26 marca. To efekt uzgodnień pomiędzy prezydentami Andrzejem Dudą a Xi Jinpingiem z Chin, którzy rozmawiali we wtorek. W przesyłce specjalnej mają znaleźć się materiały ochronne i sprzęt medyczny. Jak dowiaduje się WP, pierwszą przesyłkę Polska otrzymuje w prezencie, kolejne dostawy odbędą się na zasadach komercyjnych.

- Dobrze się stało, że Andrzej Duda podjął takie uzgodnienia. Miał okazję wykorzystać chiński pomysł na dyplomację medyczną - komentuje w rozmowie z WP Sławomir Majman, wicedyrektor Instytut Bezpieczeństwa i Rozwoju Międzynarodowego, ekspert stosunków międzynarodowych.

Zauważa, że pomoc ze strony Chińczyków to część większego planu. - Od ponad tygodnia trwa ofensywa wizerunkowa Chin w Europie, które chcą zatrzeć fakt, że nieszczęście epidemii wyszło z Wuhan. Chińczycy pokazują się teraz jako kraj, który pokonał problem i służy innym krajom swoim doświadczeniem, udostępnia i sprzedaje sprzęt medyczny. Co więcej, przy użyciu stosunkowo skromnych środków, ta ofensywa wizerunkowa im się całkiem nieźle udaje - dodaje Sławomir Majman.

Pomoc od Chin. Co dostaniemy w prezencie?

Polska otrzyma bezpłatnie: 10 tys. testów, 20 tys. maseczek N-95, 5 tys. kombinezonów ochronnych, 5 tys. gogli, 10 tys. jednorazowych rękawiczek medycznych, 10 tys. okryć na buty.

- W Polsce są również chińskie firmy, takie jak Huawei, Liugong przekazujące środki medyczne lokalnej społeczności - poinformował WP Fan Erwei, z ambasady ChRL w Warszawie.

Przypomnijmy, że transporty z Chin dotarły do takich krajów jak Włochy i Hiszpania. Z kolei rząd Czech zakontraktował już setki ton sprzętu medycznego. Od 16 marca do 22 kwietnia zorganizowano most powietrzny pomiędzy tymi krajami. W przyszłym tygodniu każdy Czech ma otrzymać maseczki ochronne, podały czeskie media.

Spektakularny sukces wizerunkowy chińscy politycy odnieśli w Serbii. Prezydent Serbii Aleksandar Vuczić oświadczył, że jego kraj nie otrzymał żadnego wsparcia Unii Europejskiej, a pomogły mu właśnie Chiny. Początkowo Serbia nie mogła importować sprzętu medycznego z UE. Kiedy do kraju dotarła dostawa z Pekinu, prezydent wyściskał Chińczyków i ucałował ich flagę.

Koronawirus. Ambasador USA wskazała winnych

Chińczycy ostro protestują przeciwko stanowisku USA, które stale nazywają nowego koronawirusa "chińskim wirusem". Ta wojna dyplomatyczna odbywa się nawet w Polsce. - "Chińczycy wiedzą, że winę za tę pandemię ponosi ich rząd" - napisała Georgette Mosbacher w artykule opublikowanym na portalu Onet.pl. Dodała, że na Chinach spoczywała szczególna odpowiedzialność, zachowania transparentności o zachorowaniach w ich kraju. Według niej Chińczycy wybiórczo dzielili się informacjami, takimi jak genetyczna sekwencja wirusa i cenzurowali informacje o zachorowaniach.

Stan ducha Chińczyków oddaje niedawny komunikat ambasady ChRL w Warszawie. "W Chinach już widać zwycięski promień świtu w walce z epidemią. Błyskawiczne działanie chińskiego narodu udowodniło, że nowego koronawirusa można pokonać, można mu zapobiec, można go również wyleczyć.(...) Nieustannie mieliśmy wiarę w zwycięstwo, z odwagą parliśmy naprzód, nie cofnęliśmy się choćby o krok. (...) Stójmy za straży i nieśmy sobie pomoc, by znowu poczuć powiew wiosny. Będzie to rok, w którym ludzkość stoczy walkę na śmierć i życie z nowym wirusem" - czytamy w obszernym stanowisku.