"Miałam COVID-19, a oto moja historia. Mam nadzieję, że dostarczy ci dobrych informacji i spokoju" - napisała na Facebooku Elizabeth Schneider. Amerykanka wyjaśnia, że koronawirus dopadł ją znienacka. "Wydaje mi się, że złapałam go na imprezie w małym domu, na której nikt nie kaszlał, nie kichał ani nie wykazywał żadnych objawów choroby" - podkreśla.

Dopiero później okazało się, że w ciągu 3 dni ok. 40% uczestników tej imprezy zachorowało (są to osoby w wieku od 30 do 50 lat). Wszyscy mieli podobne objawy, w tym gorączkę, bóle ciała i stawów oraz silne zmęczenie. Niektórzy mieli także biegunkę i mdłości. "Tylko nieliczni z nas mieli łagodny, swędzący kaszel. Bardzo niewielu czuło ucisk w klatce piersiowej lub inne objawy oddechowe" - wyjaśnia. Całkowity czas trwania choroby wyniósł 10-16 dni.

To, na co byli chorzy, wyszło na jaw przez przypadek. "Głównym problemem było to, że bez kaszlu lub problemów z oddychaniem wielu z nas odmówiono przeprowadzenia badań. Ja zostałam przebadana w Seattle Flu Study w ramach testów na grupie ochotników pod kątem rozprzestrzeniania się szczepów grypy w społeczności. Kilka tygodni temu zaczęli testować losowy podzbiór próbek pod kątem zakażenia COVID-19" - wyjaśnia kobieta. 

W poniedziałek 9 marca minęło 13 dni od pojawienia się objawów i ponad 72 godziny od ustąpienia gorączki. "Departament Zdrowia Publicznego Hrabstwa King zaleca pozostanie w izolacji przez 7 dni po wystąpieniu objawów lub 72 godziny po ustąpieniu gorączki. Przekroczyłam oba terminy, więc już się nie izoluję, jednak unikam forsownego wysiłku i tłumów" - zaznacza Elizabeth. Dodaje, że nie była hospitalizowana. Nie odwiedziła nawet lekarza, ponieważ uznała, że to po prostu "paskudna odmiana grypy".

To pokazuje, jak podstępna jest nowa choroba. Amerykanka zauważa, że choć wiele osób ją bagatelizuje, to nikomu by jej nie życzyła. "Moim zdaniem brak wczesnych i wszechobecnych testów zaszkodził społeczeństwu i uniemożliwił zapobieganie chorobie tutaj w Seattle" - pisze na Facebooku.

Tym, co jej zdaniem uchroniło ją przed pogorszeniem się objawów, było stosowanie Sudafedu, aerozolu do nosa Afrin (3 dni na 3 dni przerwy) i garnuszka Neti z przegotowaną wodą, co pomogło utrzymać zatoki w czystości i zapobiec rozprzestrzenianiu się zakażenia na płuca. "To nie jest porada medyczna. Po prostu dzielę się tym, co zrobiłam i łączę to z faktem, że nie miałam żadnych drastycznych objawów oddechowych" - zaznacza dodając, że mycie rąk to nie wszystko i trzeba być bardzo czujnym.

Znalazłeś cudowny lek na koronawirusa? Uważaj!

Z kolei polscy policjanci przestrzegają przed "cudownymi lekami na koronawirusa". Oszuści wykorzystują epidemię i sprzedają osobiście lub przez internet środki mające rzekomo cudowne właściwości i zwalczające wirusa. Niekiedy podszywają się nawet pod instytucje i organizacje rządowe (np. służby sanitarne, czy Ministerstwo Zdrowia).



Chodzi m.in o amulety, czy cudowne herbatki i inne sposoby, które mają rzekomo uchronić przed zachorowaniem na koronawirusa, a w przypadku zarażenia spowodować cudowne ozdrowienie. - Nie dajmy się zwieść, nie kupujmy cudownych środków mających nas rzekomo uchronić przed zachorowaniem na koronawirusa czy nagle uzdrowić. Nie wpuszczajmy też takich osób do swoich domów i o każdym tego typu przypadku informujmy policję - apeluje insp. Mariusz Ciarka.

Groźny koronawirus w Polsce i na świecie

Koronawirus SARS-CoV-2 wywołujący chorobę COVID-19, czyli ciężkie zapalenie płuc, dotarł do Polski. Jest pierwsza ofiara śmiertelna koronawirusa: to 57-letnia pacjentka poznańskiego szpitala. Wirusa wykryto już u 51 osób w naszym kraju. Pierwszym zakażonym był mężczyzna z województwa lubuskiego. Koronawirus został wykryty też m.in. na Dolnym Śląsku, Mazowszu, Lubelszczyźnie. Na świecie potwierdzono już ponad 126 tysięcy przypadków zakażenia oraz ponad 4600 zgonów. WHO ogłosiło, że możemy już mówić o pandemii.

Wiele osób zastanawia się, co ze zwierzętami w przypadku, gdy jego właściciel może mieć wirusa. Krakowskie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami (KTOZ) poinformowało, że domowe pupile nie przechodzą kwarantanny.