Krzysztof Jackowski starał się wyjść naprzeciw oczekiwaniom swoich fanów. Wszyscy pytali jasnowidza, co dalej z epidemią koronawirusa. Próbując odpowiedzieć na to pytanie, mężczyzna zobaczył coś zupełnie innego.

W swoim najnowszym filmie Jackowski opowiada o tym, że zamierza wrócić do kursów jasnowidzenia. Przedstawia swoim widzom w jaki sposób będzie nauczać przyszłych adeptów sztuki.

Okazało się, że koronawirus to nie najgorsza rzecz jaka nas spotka.

„Jeżeli chodzi o wirus, o którym tyle się mówi, to prócz dużych ognisk zapalnych tam właśnie w Azji, ja mam wrażenie, że tu się to skończy bardziej epizodami. Bardziej to będzie tuba takiej paniki, taka tuba medialna, a wirus w naszym rejonie nie zrobi żadnych spustoszeń, poważniejszych od normalnego wirusa grypy, który co roku atakuje. Nic wielkiego w Europie z tym wirusem się nie stanie.”

Jackowski uprzedzał fanów, że jest bardzo zmęczony i sam stwierdził, że w takim stanie nie powinien przeprowadzać wizji.

Cholera. Pomyślałem sobie, co z tym wirusem, a skojarzyło mi się całkiem coś innego. Zamach na dużego polityka. Gdzieś jest szykowany zamach polityczny, zamach na dużego polityka. To wstrząśnie światem

To ma zapoczątkować lawinę zmian na świecie i ogromne konflikty między poszczególnymi krajami. Jasnowidz obawia się, że 2020 rok będzie początkiem końca świata jakiego znamy.

Dziwna rzecz z tym zamachem (...) Ten zamach będzie o wiele poważniejszy niż ten wirus - powtórzył jeszcze raz, by z całą mocą wybrzmiało, co nam zagraża.Szanowni Państwo, jak się jest zmęczonym to chyba nie ma co na siłę czegoś robić

Czas pokaże, czy przemyślenia lub jak niektórzy twierdzą "wizje" się spełnią. Na pewno fani pana Jackowskiego byli zadowoleni.

Źródło: twojenowinki.pl, planeta.pl, youtube.pl