Sprawę opisuje na swoich łamach "Tygodnik Siedlecki". To jego dziennikarka Justyna Janusz zawiadomiła prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstwa przez Agatę K. 40-latka założyła w połowie 2019 roku zbiórkę w serwisie Pomagam. We wpisie wyznała, że ma nowotwór pochwy i nie stać jej na kosztowny lek. Mówiła, że bez niego umrze, a jej dzieci zostaną sierotami.

Pisała o przerzutach i wyniszczającej terapii

Początkowo Siedlczanka prosiła o 20 tys. zł, później o 180 tys. zł, a finalnie o ponad 400 tys. zł. Wzrost kosztów rzekomego leczenia wyjaśniała tym, że jej organizm jest wyniszczony chemią, dlatego potrzebuje dodatkowej terapii wzmacniającej. 

"W tej chwili mam przerzuty min. do kręgosłupa, macicy i pęcherza. Walczę już kilka lat, ale w początek tego roku pokazał mi siłę choroby. Długo finansowaliśmy moje leczenie sami, ale w pewnym momencie wyczerpaliśmy nasze możliwości" – twierdziła 40-latka.

Fałszywa faktura 

Agata K. była aktywna w mediach społecznościowych, na których zamieszczała filmiki z apelami o pomoc. Płakała i prosiła o wsparcie. Jej historia poruszyła tysiące osób. O zbiórce napisały lokalne media, pojawiła się strona zbiórki na Facebooku i tak w kilka miesięcy Agacie udało się zebrać prawie 400 tys. zł. 

Kilka osób zaczęło mieć jednak wątpliwości w kwestii tego czy kobieta jest rzeczywiście chora. Internauci ustalili, że faktura, którą pokazała w mediach społecznościowych jest fałszywa. Co więcej rachunek został wystawiony za lek stosowany w walce z nowotworem piersi, a 40-latka miała cierpieć na raka pochwy. 

Kiedy sprawą zainteresował się wspomniany "Tygodnik Siedlecki" (wcześniej pomagający w nagłośnieniu zbiórki), Agata K. zaczęła się tłumaczyć. Opublikowała wpis, w którym prosiła, by zaczekać z jej osądzanie, "W tym momencie mój stan psychiczny nie pozwala mi na racjonalne myślenie. Działanie pod wpływem emocji doprowadziło mnie do popełnienia kilku błędów, których żałuję" – wyjaśniała. "Nie zamierzałam nigdy nikogo oszukać ani urazić" – zapewniała.

Pieniądze wydała na torebki? 

5 lutego Agacie K. przestawiono zarzuty oszustwa za co grozi jej nawet 10 lat więzienia. Kobieta przyznała się do winy i trafiła do aresztu. W jej domu znaleziono około 20 markowych torebek oraz 12 portfeli i kosmetyczek. Na zdjęciach, które pokazał "Tygodnik Siedlecki" widać akcesoria od Furli i Michaela Korsa. Czy na to Agata K. wydała pieniądze ze zbiórki? Wyjaśnianiem tego zajmuje się prokuratura. Śledczy zabezpieczyli drogie przedmioty, podobno udało im się także odzyskać część pieniędzy.

(Źródło: Tygodnik Siedlecki)