Pochodząca z Polski Aleksandra W. (25 l.) oraz jej mąż Abdul W. (31 l.) zostali oskarżeni o zabójstwo ich 5-letniej córeczki Nadii. Do tragedii doszło 15 grudnia 2019 r. w rodzinnym domu pary w północnoirlandzkim Newtownabbey. Matka i ojczym dziecka tłumaczą, że doszło do nieszczęśliwego wypadku. Według nich Nadia spadła ze schodów, gdy szła w nocy do toalety. Śledczy nie uwierzyli jednak w tę wersję zdarzeń i postawili małżonkom zarzuty. 

Tymczasem, babcia Nadii, która mieszka w Polsce, zbiera pieniądze na sprowadzenie ciała dziewczynki do Polski. 

"Nadia Kalinowska mieszkała wraz ze swoją mamą, młodszym bratem i ojczymem w Irlandii Północnej ponad 3 lata. 15 grudnia 2019 roku w niewyjaśnionych okolicznościach zmarła w swoim domu - do dziś wszyscy chwytamy się nadziei, że jednak był to nieszczęśliwy wypadek... niestety rodzice Nadii pozostają zatrzymani w areszcie w Irlandii do czasu wyjaśnienia sprawy wypadku, obecnie toczy się tam proces i zostały im postawione poważne zarzuty." - opisuje babcia 5-latki na stronie zrzutka.pl.

Kobieta chciałaby, żeby jej tragicznie zmarła wnuczka spoczęła wśród bliskich.

"Jestem babcią dziewczynki, mieszkam w Polsce i obecnie pozostałam jej najbliższym członkiem rodziny, chciałabym aby spoczywała wśród bliskich. Dopiero w dniu dzisiejszym po wielu badaniach, sekcjach zwłok i uzyskaniu zgody od matki na pogrzeb w Polsce mogę zacząć starać się o odebranie i przetransportowanie ciała Nadii do Polski, formalności będą trwały około 1,5 tygodnia." - tłumaczy kobieta.

Kwota, która jest potrzebna, by sprowadzić ciało Nadii do Polski przerasta możliwości babci dziewczynki.

"Kwota jaką próbuję zebrać dzięki ludziom dobrej woli jest dla mnie ogromną sumą, ponieważ oprócz transportu zwłok i pogrzebu konieczne będzie w późniejszym czasie odebranie organów Nadii, które zostały pobrane i zatrzymane na potrzeby toczącego się śledztwa i procesu-po jego zakończeniu zostaną zwolnione i będą mogły dołączyć i spocząć w grobie Nadii. Niestety jest to dla mnie ogromny koszt. Nie jestem osobą majętną, pracuję i dotychczas wszystkie odłożone pieniądze przeznaczałam na podróż do moich wnuków. Raz w roku jechałam ich odwiedzić, spędzić czas z dziećmi, kupić drobne upominki-te chwile już nigdy nie powrócą..." - czytamy na stronie zrzutka.pl.