Do tego niecodziennego porodu doszło w piątek 10 stycznia na jednym z osiedli w Gnieźnie. Jak informują lokalne portale, kobieta wracając z pracy źle się poczuła. Prawdopodobnie wtedy odeszły jej wody i zaczęła rodzić. Na pomoc ruszyli jej przechodnie. 

Poród odebrał student medycyny. Sytuacja była jednak trudna, ponieważ noworodek miał problem ze złapaniem oddechu - wokół jego szyi owinęła się pępowina. Na szczęście młody mężczyzna poradził sobie z tym problemem i wyswobodził maleńką dziewczynkę. Wśród osób udzielających pomocy rodzącej kobiecie była także niepraktykująca położna.

Gdy pogotowie przybyło po kilku minutach, mama z córeczką siedziały okryte kurtkami przechodniów. Po przewiezieniu do szpitala okazało się, że dziewczynka jest wychłodzona i konieczne było umieszczenie jej na dobę w inkubatorze. Poza tym Lenka - bo tak na imię dziewczynce - jest w pełni zdrowa, otrzymała 10 punktów w skali Apgar. Już w poniedziałek mama i dziecko wrócili do domu.

Jak powiedział w rozmowie z portalem "moje-gniezno.pl" Mateusz Hen, zastępca dyrektora gnieźnieńskiego szpitala, kobieta przez cały czas utrzymywała, że nie była świadoma ciąży.

- Udało nam się ustalić, że kobieta w dniu porodu umyła 17 klatek schodowych. Zajmowała się tym na co dzień, to była jej praca. Wszystkie okoliczności i zachowanie kobiety wskazują na to, że mamy do czynienia z lekkim upośledzeniem umysłowym, przez co kobieta prawdopodobnie wypierała się ciąży. Nie wiedział o tym nikt, oprócz niej samej. Utrzymywała, że duży brzuch jest spowodowany wodobrzuszem, chorobą wątroby lub innymi schorzeniami. Było to nieprawdą, co potwierdziło się w miniony piątek. Kobieta utrzymywała również, że miała regularne plamienia miesiączkowe, co po prostu jest niemożliwe - mówił Hen.

Jak dodał, kobieta ma już jedno dziecko - 12-letnią córkę. - Udało nam się ustalić, że mieszka w skromnym, ubogim mieszkaniu, ale panuje w nim porządek i jest utrzymany odpowiedni poziom higieny. Mimo wszystko uważam, że powinien tą sprawą zająć się kurator. Ta Pani pracuje, ale widać, że brakuje tam pieniędzy a teraz doszło drugie dziecko, którego utrzymanie także kosztuje. Rodzina co prawda nie przejawia zachowań patologicznych, nic nie wskazuje na nadużywanie alkoholu, ale na pewno jest tam potrzebna pomoc organów państwa - cytuje wypowiedź Mateusza Hena lokalny portal.

W pomoc kobiecie i jej nowo narodzonej córeczce zaangażowała się sąsiadka. Kobieta organizuje zbiórkę rzeczy niezbędnych do sprawowania opieki nad niemowlęciem. Rodzinie najbardziej brakuje teraz pieluch oraz pralki, której nie ma w mieszkaniu. W kwestii pomocy można kontaktować się z kobietą pod adresem email: [email protected]

(Źródło: moje-gniezno.pl)