Myślałam, że to są po prostu nasionka lub ziarenka piasku. Bezskutecznie próbowałam je strzepnąć i wtedy przyjrzałam im się bliżej. Okazało się, że to były maleńkie kleszcze! – powiedziała Beka.

Kilka godzin trwało wyjmowanie z ciała dziecka 150 nimf (stadium kleszcza). Potem Beka wykąpała córkę, dokładnie przemyła miejsca po ukąszeniach, a pościel i ubrania wyprała. Podała również dziewczynce odpowiednie leki.

Następnego dnia rano Emmalee obudziła się z gorączką, pokryta czerwonymi plamami na całym ciele oraz z powiększonymi węzłami chłonnymi.

3-latka została natychmiast zabrana do szpitala, gdzie dostała antybiotyki i leki przeciwhistaminowe. Kleszcze wyciągnięte z ciała dziewczynki zostały przesłane do badania pod kątem obecności boreliozy, na szczęście jednak wynik był negatywny.

Chciałabym ostrzec innych rodziców, aby wiedzieli na co powinni zwracać uwagę. Ja sama nigdy wcześniej nie spotkałam się z nimfami i nie wiedziałam, że są tak maleńkie. Zawsze uczono mnie, żeby na ciele szukać dorosłych kleszczy. Jeśli dzięki mojej wiadomości chociaż jedno dziecko zostanie uratowane przed chorobą odkleszczową, uznam to za wielki sukces! – napisała na Facebooku Beka Setzer.

Jeśli następnym razem zauważycie na skórze takie maleńkie „nasionka”, będziecie wiedzieć, że są to malutkie kleszcze!

Podziel się tą wiadomością z rodziną i znajomymi!

Źródło: facebook.com