To był dzień przepełniony bólem, smutkiem i żalem. W sobotę Adasia pożegnali bliscy, przyjaciele z klasy i nauczyciele. Na pogrzeb przybyły też tłumy mieszkańców Turku (woj. wielkopolskie), poruszonych tragedią.

Bolesna miłość matki

Również ksiądz Łukasz Przelazły był przejęty tym nieszczęściem. Na kazaniu wspomniał o wielkim dramacie, ale i bolesnej miłości mamy obu braci.

Pogrążona po stracie 10-letniego Adasia kobieta zapewniła go, że nie odwróci się od Maćka (19 l.), który zadał małemu bratu mordercze ciosy nożem. Otoczy starszego syna opieką i miłością, której teraz potrzebuje.

– Wszyscy musimy się zastanowić, jak z tej sytuacji odnaleźć dobro. Jestem pewien, że Adam powiedziałby nam, żebyśmy się kochali – mówił ksiądz. – To zadanie dla nas wszystkich. To wyzwanie na dzisiejsze czasy, w których za mało uwagi i troski poświęcamy sobie nawzajem – dodał.

Adasiowi w ostatniej drodze towarzyszyli znajomi z klasy. Nieśli jego zdjęcia i pluszowego misia. 10-latek spoczął w białej trumnie, obok swojego taty. 

Brat zabił brata

Do tej niewyobrażalnej tragedii doszło przed godziną 13 we wtorek 31 grudnia. Maciej J. i jego 10-letni brat Adam byli wówczas w domu pod opieką babci. Jak udało nam się ustalić, Adaś grał wtedy w grę przed telewizorem. Nie chciał oddać konsoli 19-letniemu Maciejowi. Tylko tyle wystarczyło, by 19–latek chwycił za nóź i zadał nim chłopcu kilkanaście ciosów. 10-latek poniósł śmierć niemal natychmiast.