Do tragedii doszło 1 stycznia 2014 roku w Kamieniu Pomorskim, niedaleko przejazdu kolejowego, gdzie obowiązuje ograniczenie do 50 km/h. Rozpędzone BMW uderzyło w pieszych, rozrzucając wokół ich ciała. Samochód natomiast dachował. Pięć osób zmarło na miejscu, jedna – dziewięcioletni chłopiec – w szpitalu. Na oddział intensywnej terapii trafił wówczas 7-letni Hubert. Był w bardzo ciężkim stanie. 

Po wypadku dziecko przez dwa tygodnie było w śpiączce. Hubert miał stłuczenie mózgu i skruszone kręgi szyjne, ponadto połamane żebra, potłuczone płuca i nerki, a także złamane kości stopy. Wg materiału TVN aktualnie chłopiec ma poważne problemy zdrowotne, miedzy innymi z kolanem. Kilka miesięcy temu przeszedł skomplikowaną operację.

- To nie jest zdrowe dziecko. Miał tak dużo urazów, że nie ma dnia, żeby go coś nie bolało. Najgorzej jest z głową, ma bardzo wysokie ciśnienie. Otrzymuje leki na nadciśnienie. Był dwa razy w szpitalu, na oddziale kardiologicznym i nefrologicznym. Na okrągło coś wychodzi – mówiła "Uwadze" Danuta Plucińska.

Lata walki o odszkodowanie

Babcia chłopca opowiedziała o walce z firmą ubezpieczeniową o odszkodowanie za uszczerbek na zdrowiu oraz stratę rodziców. Dziadkowie starają się od 2015 roku o ponad 3 mln kwotę. Chcieliby również, by chłopiec miał zapewnioną rentę, gdy oni juz odejdą. W odpowiedzi na kroki podjęte przez rodzinę Huberta w lipcu 2016 roku Sąd Okręgowy w Szczecinie uznał, że do podjęcia decyzji niezbędna jest opinia biegłych z jednego z instytutów naukowych. I tutaj zaczęły się schody. 

Zakład Medycyny Sądowej w Bydgoszczy zobowiązany do wydania takiej opinii, przygotował ją dopiero po dwóch latach pod koniec 2018 roku. Zdaniem prawnika opinia nie nadawała się jednak do przedstawienia sądowi. Dziadkowie niemal natychmiast złożyli wniosek o sporządzenie opinii uzupełniającej, ale sąd potrzebował kolejnych dwóch miesięcy na przesłanie wniosku do instytutu. W kwietniu 2019 roku nowa opinia była gotowa, ale znowu zdaniem dziadków nie nadawał się do przedstawienia w sądzie. 

Hubert przeżył traumę

Fakty są niezaprzeczalne: dziecko przeżyło traumę psychiczną, straciło rodziców i ma zdruzgotane zdrowie. To jednak nie wystarcza, by zadośćuczynić mu finansowo przeżytą tragedię i zabezpieczyć na przyszłość. Dziadkowie martwią się nie tylko jego przyszłością, ale tym, że lubi samotność, nie ma zbyt wielu przyjaciół. Nie wspomina zbyt często rodziców, to zbyt trudne i jak mówi w rozmowie z "Uwagą": – Wolę iść naprzód niż pozostawać w tyle. Mam babcię i dziadka, trzeba o nich zadbać. Trzeba się o nich troszczyć.

Sprawca tragedii Mateusz S. został on skazany na 15 lat więzienia i dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów za spowodowanie katastrofy w ruchu lądowym, choć rodzina walczyła o zmianę zarzutów na zabójstwo z premedytacją (w toku śledztwa pojawiło się przypuszczenie, że mężczyzna celowo wjechał w grupę pieszych chwilę po tym jak pokłócił się z siedzącą obok niego pasażerką), za co groziłaby mu kara dożywocia.