86-letnia matka Theresy Morini z Nowego Jorku zmarła 24 września ubiegłego roku. Po tej rodzinnej tragedii kobieta przygarnęła do swojego domu psa zmarłej matki, uroczego kundelka Detę. Tuż przed świętami Bożego Narodzenia Theresa razem z mężem wybierali się na grób 86-latki. Postanowili zabrać ze sobą czworonoga.

Gdy tylko dotarli na cmentarz, Deta wbrew swojemu rozszczekanemu charakterowi nagle ucichła. Pies zwinął się w kłębek tuż przy płycie nagrobnej swojej poprzedniej właścicielki, a gdy nadeszła pora powrotu do domu, nie chciała odejść od grobu.

Całą sytuację nagrał mąż Theresy Morini. Na nagraniu widać, jak kobieta woła Detę do samochodu, ale pies nie chce się ruszyć. Po wielu prośbach i nawoływaniach kundelek powoli wstał i ruszył w kierunku swojej nowej właścicielki, ale po chwili zatrzymał się i wrócił na grób. 

- To doprowadza mnie do łez - mówi na filmie wzruszona Theresa. Ostatecznie mąż kobiety wziął Detę na ręce i zaniósł ją do samochodu.

Theresa nagranie zamieściła w internecie. Jak mówi, Deta mieszkała z jej matką przez pięć lat. Były niemalże nierozłączne, gdyż kobieta rzadko wychodziła z domu.