Dominik W. jest synem Przemysława Wałęsy, który zmarł nagle w styczniu 2017 roku w swoim mieszkaniu w Gdańsku. Chłopak nie radził sobie z emocjami jeszcze przed rodzinną tragedią. Po raz pierwszy można o nim było usłyszeć w 2016 roku. W. dźgnął nożem swoją konkubinę Adelinę. Krótko po tym wyszło na jaw, że rok wcześniej napadł z kolegami na byłą dziewczynę swojego brata Bartłomieja i jej koleżanki.

Śmierć ojca tylko pogłębiła kryzys emocjonalny wnuka Lecha Wałęsy. W niedzielę, 25 lutego 2018 roku, Dominik W. pijany i bez prawa jazdy jechał golfem po pizzę na gdańską Orunię. Odbijał się od krawężnika do krawężnika, a nawet jechał chodnikiem. W końcu uderzył w trzy inne samochody i uciekł. Samochód porzucił na środku jezdni. Policjanci złapali go siedzącego na przystanku autobusowym. Wnuk Wałęsy miał się z nimi szarpać, kopnąć jedną z policjantek i straszyć... swoim dziadkiem! Badanie wykazało, że wnuk byłego prezydenta miał 2,08 promila alkoholu.

W kwietniu 2019 roku Sąd Rejonowy w Gdańsku skazał wnuka Lecha Wałęsy na 2 lata i 8 miesięcy więzienia m.in. za sprowadzenie bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym i znieważenie funkcjonariuszy. Od wyroku odwołała się prokuratura, która zawnioskowała dla Dominika W. o łączą karę 5 lat pozbawienia wolności oraz nawiązki po 10 tysięcy złotych na rzecz dwóch pokrzywdzonych przez niego osób.  Dziś miała odbyć się w tej sprawie rozprawa apelacyjna. Miała, bo prokuratur, który rozpatrzał tę sprawę nie stawił się w sądzie. Sędzia przełożył termin rozprawy na 23 stycznia. 

W tym tygodniu, W. czeka kolejny proces. W piątek o godz. 13:00 sąd ma zająć się sprawą pobicia dziewczyny przez wnuka byłego prezydenta.