Do haniebnych czynów księdza doszło w 2011 roku. Wikary służył wtedy w parafii Matki Boskiej Bolesnej w Gdańsku. Zaprzyjaźnił się z rodziną 17-letniej wówczas Agnieszki. Zwabił dziewczynę na plebanię i brutalnie zgwałcił, po czym groził, żeby nikomu o tym nie mówiła. Niedługo potem ksiądz ponownie się z nią skontaktował. - Została zwabiona do sauny przez oskarżonego, który rzekomo chciał ją przeprosić, a zamiast tego ponownie zgwałcił - mówi Patryk Łukasiak, adwokat ofiary.

Agnieszka opowiedziała o wszystkim swojej matce, która powiadomiła gdańską kurię o tym, co spotkało jej córkę. Nastolatka stanęła przed Trybunałem Metropolitalnym, zaś arcybiskup Sławoj Leszek Głódź od grudnia 2011 roku zaczął... przenosić księdza Michała L. do innych parafii na Pomorzu. Sprawa wyszła na jaw dopiero rok temu, gdy kobieta opowiedziała o gwałtach innemu księdzu, który zawiadomił prokuraturę.

- Dowody są bardzo mocne. Pochodzą one z przesłuchań świadków oraz opinii biegłych psychologów - mówi Magdalena Standerska z Prokuratury Rejonowej Gdańsk - Śródmieście. Księdzu grozi 12 lat więzienia, a jego 25-letnia dziś ofiara żąda od niego 500 tysięcy złotych odszkodowania. Michał L. przebywa w areszcie, nie przyznaje się do winy. Gdańska kuria płaci za terapię psychiatryczną pokrzywdzonej około 500 złotych miesięcznie.