Premier Mateusz Morawiecki (51 l.) już w expose wskazał, że jego rząd będzie chciał zwiększyć bezpieczeństwo na drogach. Okazuje się, że już od tygodni rząd pracuje nad zmianami w mandatach. Rozpatrywane są dwie możliwości: maksymalny mandat, który dziś wynosi 500 zł miałby wzrosnąć nawet do 2000 zł. Taka kara groziłaby za przekroczenie prędkości o więcej niż 50 km/h. Inne rozwiązanie to mandaty uzależnione od wysokości wynagrodzenia. Takie rozwiązanie funkcjonuje m.in. w Finlandii. Kto dużo zarabia, płaciłby o wiele więcej niż zarabiający średnią pensją.

Okazuje się bowiem, że obecne mandaty już nie odstraszają kierowców w Polsce. Maksymalna kara czyli 500 zł na wykroczenie drogowe została wprowadzona 22 lata temu! Należy do jednej z najniższych w Europie. Według portalu brd24.pl, najwyższy mandat za prędkość stanowi 26 proc. średniej pensji w Niemczech, 72 proc. na Słowacji, 103 proc. w Wielkiej Brytanii. Tymczasem w Polsce - niecałe 10 proc. średniej płacy (według danych za 2016 r.).

– Nasze mandaty należą do najniższych w Europie, więc właściwie każda zmiana w górę będzie krokiem w dobrym kierunku. Podwyższenie kar może wpłynąć na zmniejszenie liczby tragedii na polskich drogach, w czym też, niestety w Europie przodujemy. Ale jeszcze ważniejsze jest egzekwowanie przepisów. Obecnie blisko 40 proc. mandatów jest nieściągana – mówi Faktowi Agata Gajos, dyrektor zarządzająca Partnerstwa dla Bezpieczeństwa Drogowego

Jak dodaje, jest zwolenniczką rozwiązań skandynawskich. – Jeżdżąc tam czuję się po prostu bezpieczniej, wszystko jest przewidywalne - infrastruktura, zachowania współużytkowników dróg. To może kwestia mentalności, ale też wysokości kar i edukacji. Osobę zarabiającą przeciętną pensję „stać” na zapłacenie mandatu za przekroczenie prędkości najwyżej o 20 kilometrów na godzinę. Jak jest ograniczenie do 50, jedzie się 49. Gdy ktoś mija nas lewym „szybszym” pasem to zazwyczaj jest to kierowca z Polski czy Rosji – dodaje Agata Gajos. 

O wprowadzeniu nowych, wyższych mandatów mówi także policja. – Warto wprowadzić zmiany, szczególnie jeśli chodzi o przekraczanie dozwolonej prędkości. Właśnie to jest najczęściej powodem śmiertelnych wypadków na drogach – mówi Faktowi młodszy inspektor Radosław Kobryś z Biura Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji. I jak dodaje, liczba takich wykroczeń ostatnio niebezpiecznie rośnie. – Od początku roku z powodu przekroczenia dozwolonej prędkości o więcej niż 50 kilometrów na godzinę w terenie zabudowanym odebraliśmy już prawo jazdy 45 tysiącom osób! – alarmuje.