Biznesmen Zbigniew Stonoga oskarżył policjanta, który śmiertelnie postrzelił Adama C. o to, że w chwili zdarzenia był pod wpływem środków odurzających. Twierdził, że policyjny psycholog stwierdził u niego problemy z agresją. Stróż prawa miał być również w przeszłości karany za przewinienia służbowe. Policja zaprzecza jednak tym doniesieniom - czytamy na stronie poznańskiej "Gazety Wyborczej". 

Później Stonoga ujawnił jego personalia i zamieścił wideo (już skasowane), na którym pokazywał gdzie mieszka drugi funkcjonariusz z patrolu.

Rodzina policjanta żyje w strachu

- Żyjemy w strachu. Pojawiły się groźby pozbawienia życia - powiedział "GW" jeden z członków rodziny pierwszego policjanta. Sam funkcjonariusz przebywa w szpitalu psychiatrycznym. 

Wpisy oraz komentarze z groźbami analizuje policja. - Jeśli prawo zostanie złamane, będziemy reagować. Nie będzie akceptacji dla gróźb czy nakłaniania do popełnienia przestępstwa na szkodę tego policjanta i jego bliskich - mówił "Gazecie Wyborczej" Andrzej Borowiak, rzecznik wielkopolskiej policji.

Nie wiadomo czy bliscy stróżów prawa otrzymali ochronę, którą w takiej sytuacji może przydzielić komendant wojewódzki. Policja nie chce ujawnić takiej informacji.

Co stało się w Koninie?

14 listopada na jednym z osiedli w Koninie, podczas próby wylegitymowania przez policję 21-latka i dwóch 15-latków, najstarszy mężczyzna zaczął uciekać. Według informacji policji, Adam C. nie reagował na wezwania do zatrzymania. Miał mieć także przy sobie niebezpieczne narzędzie. Jak się później okazało były to biurowe nożyczki. Adam C. wziął je ze sobą do przycięcia waty w atomizerze do e-papierosa. To właśnie wymiana części do urządzenia miała być powodem spotkania Adama C. z nastolatkami, a nie jak sugerowała to policja - handel narkotykami.

Z relacji świadków wynika, że gdy Adam C. zobaczył radiowóz, zaczął uciekać. Jeden z policjantów wyruszył za nim w pościg. Krzyczał "stać, policja" i "stój, bo strzelam" – potem oddał śmiertelny strzał. Zdaniem stróżów prawa Adam C. stanowił zagrożenie, rodzina 21-latka oraz pełnomocnik uważają, że użycie broni było bezzasadne. 

(Źródło: "Gazeta Wyborcza")