Do tego tragicznego zdarzenia doszło w czwartek 14 listopada tuż przed godziną 10.

- Na ulicy Wyszyńskiego w Koninie policjanci chcieli wylegitymować trójkę młodych mężczyzn. Jeden z nich zaczął uciekać, w związku z czym jeden z policjantów rozpoczął pościg. Mężczyzna pomimo okrzyków "stój, policja" nie reagował i uciekał dalej. Doszło niestety do sytuacji, w której policjant zmuszony był użyć broni - informuje w rozmowie z Fakt24 Marcin Jankowski, rzecznik prasowy policji w Koninie.

Jak podaje RMF, gdy policjant podczas pościgu zbliżył się do uciekiniera, ten miał zaatakować go nożyczkami. Wtedy funkcjonariusz miał oddać dwa strzały - jeden w niebo, drugi w kierunku mężczyzny.

Jak się dowiedzieliśmy, mężczyzna pomimo reanimacji zmarł. Skonał na placu zabaw. Obecnie trwają oględziny miejsca zdarzenia.

- Przy mężczyźnie policjanci znaleźli nożyczki i woreczek foliowy z białym proszkiem - dodaje Jankowski.

Policjanci przypuszczają, że to narkotyki. Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, mężczyzna miał 21 lat i prawdopodobnie był dilerem. Towarzyszący mu chłopacy mieli po 15 lat. Na miejsce jedzie prokurator.

Zaledwie kilka dni temu w Białymstoku doszło do podobnej sytuacji. Podczas rutynowej kontroli drogowej białostoccy policjanci próbowali zatrzymać 37-latka poszukiwanego do odbycia kary więzienia. Ten jednak zaczął uciekać. Gdy mężczyzna nie reagował na wołania policjantów, wyjęli broń. 37-latek został trafiony w pośladek, ale przeżył.