Tragedia rozegrała się w niedzielne popołudnie, 27 października, na trasie Ostrołęka-Różan na Mazowszu. W miejscowości Kołaki doszło do potwornego wypadku. Kierowca audi, którym jechała czteroosobowa rodzina z Warszawy, z nieustalonych dotąd przyczyn na zakręcie zjechał na przeciwległy pas ruchu i zderzył się czołowo z autobusem. Osobówka została doszczętnie zniszczona. Autokar zjechał do rowu i przewrócił się na prawy bok.

W wypadku zginął kierowca audi, a jego żona była reanimowana. Kobiecie udało się przywrócić funkcje życiowe i przetransportować ją do szpitala. Niestety, 36-latka zmarła na stole operacyjnym. Dwóch chłopców, którzy podróżowali wraz z rodzicami autem, nie odniosło żadnych obrażeń.

Rannych zostało także 11 osób podróżujących autobusem. Cztery osoby odniosły poważniejsze obrażenia ciała, siedem – lżejsze, a 12 osobom nic się nie stało. W sumie autobusem jechało 23 pasażerów i dwóch kierowców. 

Policjant i jego żona zginęli na oczach dzieci

W tragicznym wypadku zginął Sebastian Długosz († 43 l.), naczelnik Wydziału Utrzymania Systemów Informatycznych Policyjnych i Krajowych Biura Łączności i Informatyki Komendy Głównej Policji, i jego żona Anna († 36 l.). 36-latka pracowała jako neurologopeda w Centrum Medycznym w Radzyminie. Z parą jechała dwójka ich synów – Patryk (9 l.) i Staś (2 l.). Dzieci nie ucierpiały fizycznie w czasie wypadku.

"Życia rodzicom nie wrócimy, ale możemy pomóc dzieciom i ich najbliższym w najtrudniejszym dla nich czasie" – napisali koledzy i koleżanki zmarłego Sebastiana. Międzynarodowe Stowarzyszenie Policji zorganizowało "koleżeńską zbiórkę pieniędzy" na rzecz poszkodowanej rodziny. 

O tragicznie zmarłym Sebastianie napisał Zarząd Komendy Głównej Policji Związku Zawodowego Pracowników Policji. "Był osobą niezmiernie cenioną za swój profesjonalizm oraz szanowany i lubiany przez podwładnych i przełożonych" – przeczytaliśmy. 43-latkowi nadano pośmiertnie Złoty Medal za zasługi dla policji. "Sebastian Długosz był wybitnym fachowcem, wspaniałym i życzliwym człowiekiem. Będzie nam go brakowało" – padały wzruszające słowa przełożonych podczas uroczystości pogrzebowych pary.

"Serce pęka. Ania była cudowną, ciepłą osobą" – wspominali znajomi 36-latki. "Ogromna tragedia", "Wielka niesprawiedliwość losu i prawdziwy dramat", "Tacy piękni i młodzi, tyle życia przed sobą, a zostawili rodzinę i przyjaciół", "Serce pęka na myśl o dzieciach, rodzinie, co oni teraz przeżywają" – czytamy w komentarzach.

Co się wydarzyło feralnego dnia?

Po ponad dwóch tygodniach od wypadku pod Ostrołęką nadal nie wiadomo, co doprowadziło do tej tragedii. Nadzieją na wyjaśnienie przyczyn zdarzenia było odczytanie zapisów z wideorejestratorów, które były w obydwu pojazdach oraz z tachografu w autobusie. Niestety, jak się okazało, odczytanie zapisu z kamery w audi jest niemożliwe ze względów technicznych. Z kolei zapis wideorejestratora z autobusu nie przyniósł odpowiedź na pytania o przyczynę wypadku.

– Widać na nim jedynie audi jadące prosto na autobus i nic innego, co mogłoby wnieść coś nowego do sprawy – zaznaczyła prok. Elżbieta Edyta Łukasiewicz, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Ostrołęce. Dodała, że w celu ustalenia przyczyn wypadku i odpowiedzialności za jego spowodowanie zostaną powołani biegli z zakresu ruchu drogowego.