Anna Przybylska, choć zmarła 5 lat temu, to nadal wszyscy o niej pamiętają, szczególnie w początkowym okresie listopada. Ostatnio media obiegła wieść, że Jarosław Bieniuk, który był jej mężem, spodziewa się dziecka z nową partnerką.

Anna Przybylska czuła, że umrze młodo

Aktorka przed diagnozą czuła się fatalnie. Źle sypiała i nie miała na nic siły. Z przepracowania nie była w stanie poddać się badaniom. Podobno poroniła też dziecko, przez co zmuszona była zrezygnować na jakiś czas z pracy. Ania czuła, że szybko odejdzie z tego świata. Wierzyła w sny, które często okazywały się prorocze. Żyła też z pewnym przekonaniem, które paraliżowało ją, gdy tylko o tym pomyślała.

Śnią mi się plany filmowe, a za kilka dni ktoś dzwoni i proponuje mi rolę. Ale dręczą mnie też obrzydliwe przeczucia. Żyję w strachu, że młodo umrę… - przytacza ,,Rewia" jej słowa.

Aktorka do końca była wytrwała

Anna była bardzo silną kobietą i wspaniałą matką. Do końca wyglądała przepięknie i nie poddawała się w walce z chorobą. Była do tego stopnia dzielna, że media uważały jej nowotwór za wymysł i spekulacje mediów. Warto wspomnieć, że aktorka była dręczona aż do śmierci przez natrętnych paparazzi. Próbowała wielokrotnie to nagłaśniać, nawet w programie Tomasza Lisa. Niestety nikt jej wtedy nie pomógł. Dopiero po śmierci opinia publiczna zebrała się na pewne przemyślenia.