W środę o godz. 10 w kościele pod wezwaniem Zwiastowania Najświętszej Maryi rozpoczęła się msza święta w intencji zmarłych. Podczas kazania ksiądz mówił, żebyśmy nie zapominali o miłości. Żebyśmy kochali i mówili, że kochamy, bo nie wiadomo, co będzie jutro. Potem kondukt pogrzebowy wyruszył na cmentarz. Mężczyźni wzięli na barki trzy białe trumny, zanieśli je do grobowca. Odgłosy spadających na nie grudek ziemi, zagłuszał szloch rodzin i przyjaciół ofiar pożaru.

Przypomnijmy do tragedii doszło 28 października w budynku przy ul. Orłowskiej w Inowrocławiu. Gdy budynek płonął, strażacy przebili się przez płomienie i weszli do mieszkania, które zajmowała matka z trzema córeczkami. Ratownicy wynieśli je nieprzytomne. Niestety, cała czwórka mimo reanimacji zmarła. Dwie starsze córki na rękach ojca. On i wszyscy, którzy widzieli martwe dzieci, mówili, że wyglądały tak, jakby tylko na chwilę zasnęły…

Po tragedii policja zatrzymała Eugeniusza S. (61 l.), mieszkańca kamienicy. Został mu postawiony zarzut nieumyślnego spowodowania pożaru, w którym śmierć poniosły cztery osoby. Sąd zdecydował o jego tymczasowy aresztowaniu na dwa miesiące.