Wasyl Czornej († 36 l.) przyjechał do Polski, by tu zarobić na utrzymanie swojej rodziny, która została na Ukrainie. Mężczyzna pracował nielegalnie w zakładzie stolarskim Grażyny F. (53 l.) spod Nowego Tomyśla. To tam pomagał przy produkcji trumien. Nikt się nie spodziewał, że jego historia może skończyć się tak tragicznie.

Był wtorek, 12 czerwca 2019 roku, kiedy 36-latek zasłabł w czasie wykonywania pracy. Pracujący w zakładzie Ukraińcy poprosili kierowniczkę Grażynę F. o wezwanie pogotowia. Ta jednak miała stwierdzić, że nigdzie nie zadzwoni. Zabroniła też wzywania pomocy innym. Stan Wasyla na chwilę się poprawił, lecz nie na długo. Mężczyzna znów zasłabł.

– Jeden z pracowników – Serhii H. rozpoczął akcję reanimacyjną, lecz nie przyniosła ona rezultatu. Mężczyzna nie dawał już żadnych oznak życia – przekazał Fakt24 prok. Michał Smętkowski, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Poznaniu. Wówczas Grażyna F. nakazała zakończenie pracy i opuszczenie hali produkcyjnej. Kobieta nie zamierzała jednak udzielać pomocy Wasylowi. Zamknęła zakład, w którym było ciało 36-latka, i ruszyła do Poznania. Tam wynajęła samochód, którym zamierzała przewieźć zwłoki pracownika.

Grażyna F. wróciła do zakładu i zmusiła Serhiego H. do załadowania zwłok do auta. Kobieta zagroziła, że nie wypłaci mu pensji. Pracownik, jak wyjaśnił nam rzecznik poznańskiej prokuratury, bał się zgłosić zdarzenie na policję. Mężczyzna znajdował się w obcym kraju, nie znał języka, jak również nie miał umowy o pracę, dlatego też przeniósł zwłoki kolegi do samochodu. 53-latka wsiadła do auta i pojechała na teren powiatu wągrowieckiego. W lesie Leśnictwa Przysieka – oddalonym o blisko 120 km od zakładu – porzuciła ciało Wasyla.

Zwłoki Ukraińca znaleziono 13 czerwca. – Przy zwłokach nie znaleziono żadnych dokumentów tożsamości, natomiast miały one założone na rękach rękawice robocze, a na odzieży znajdował się pył i trociny – podał Fakt24 prok. Michał Smętkowski. Dzięki tym szczegółom śledczym udało się ustalić, kim jest zmarły. Przeprowadzona sekcja zwłok 36-latka wykazała, że mężczyzna zmarł dzień wcześniej na skutek niewydolności oddechowo-krążeniowej.

Szefowa i pracownik oskarżeni

Prokuratura Rejonowa w Wągrowcu, która zajmuje się sprawą śmierci Wasyla, skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko kierowniczce zakładu i jednemu z pracowników. – Grażyna F. została oskarżona o nieudzielenie pomocy i nieumyślne spowodowanie śmierci Wasyla C. Za czyny te grozi jej kara do 5 lat pozbawienia wolności – podkreślił rzecznik poznańskiej prokuratury. – Serhii H. został natomiast oskarżony o utrudnianie postępowania karnego poprzez pomoc Grażynie F. w zatarciu śladów przestępstwa. Czynu tego dopuścił się z obawy przed grożącą mu odpowiedzialnością karną. Grozi mu kara do 5 lat pozbawienia wolności, przy czym sąd może zastosować nadzwyczajne złagodzenie kary – zaznaczył prok. Michał Smętkowski.

Jak tłumaczyła się kierowniczka zakładu? – Grażyna F. tylko częściowo przyznała się do winy, wyjaśniając, iż była przekonana, że Wasyl C. już nie żyje i pomoc nie będzie mu potrzebna – przekazał nam rzecznik. Prawdopodobnie obawiała się konsekwencji nielegalne zatrudniania pracowników. Kobieta została tymczasowo aresztowana, nadal przebywa w areszcie.

Z kolei Serhii H. przyznał się do winy i złożył szczegółowe wyjaśnienia. Mężczyzna przebywa na wolności, zastosowano wobec niego dozór policyjny i zakaz opuszczania kraju.  

Wasyl osierocił trójkę małych dzieci

Ukrainiec był jedynym żywicielem rodziny. 36-latek wspierał finansowo także niepełnosprawnych rodziców. Wasyl zostawił żonę Natalię i osierocił trójkę małych dzieci – Nastię, Jurczyka i Katię. Konsul Honorowy Ukrainy w Poznaniu Witold Horowski zorganizował dla jego krewnych spontaniczną zbiórkę pieniędzy, która okazała się wielkim sukcesem. Dzięki temu rodzina Wasyla ma zapewniony na kilka lat i tak już niełatwy byt.