Na swoją zdobycz Konrad natknął się w trakcie niedzielnego grzybobrania.

Grzybobranie. "Mam sekretne miejsce"

- Byłem sam. Wybrałem się na grzyby jak co weekend. Mam takie jedno sekretne miejsce w Twardogórze. Jest to las bukowy - relacjonował w rozmowie z redakcją Dziejesię.

Jak dodał mężczyzna, prawdziwek-gigant był dobrze schowany. - Na pierwszy rzut oka ciężko było go dostrzec. Grzyb znajdował się pod stertą liści. Dopiero potem zrozumiałem z czym mam do czynienia. Ważył ponad sześć kilogramów - tłumaczył Konrad.

Na jednym z przesłanych zdjęć, widać jak kapelusz prawdziwka zlewa się z otaczającymi go liśćmi. Z kolei na innym zdjęciu możemy zobaczyć prawdziwe rozmiary zerwanego grzyba. Jest wielkości głowy naszego czytelnika!

Rekordowe grzybobranie. Takich grzybów jest więcej

Nie jest to pierwsze takie grzybobranie, chociaż prawdziwek znaleziony przez Konrada na głowę bije pozostałe grzyby naszych czytelników. W weekend pisaliśmy między innymi o prawdziwkach, które wpadły w ręce pani Ani.

- Giganty znalezione dwa kroki od domu.Ten największy waży prawie półtora kilograma. Średnica jego kapelusz wyniosła aż 30 centymetrów! - chwaliła się wtedy nasza internautka.

Grzybobranie. Co radzi Konrad?

Czy aby znaleźć takiego grzyba potrzebne jest wieloletnie doświadczenie? A może wystarczy dobre oko? Jak twierdzi Konrad, bez szczęścia się nie obędzie. - Ja zbieraniem grzybów zajmuję się od pięciu lat. Mimo takiego stażu, to największy okaz jaki udało mi się kiedykolwiek zebrać - podkreśla.

Pytany o to, na co poleca zwracać uwagę mniej doświadczonym grzybiarzom odpowiada prosto. - Trzeba patrzeć pod liście - śmieje się serdecznie kończąc rozmowę.