Pan Kamil Borowiec z żoną Anetą przyjechali dwa lata temu z Małopolski do Hamburga. 30-latek, jak się okazało, pracuje obok laboratorium LPT, w którym dopuszczano się bestialskich eksperymentów na zwierzętach. – Pracuję obok tego laboratorium, całymi dniami słychać wycie tych psów, to jest straszne, co oni robią tym zwierzętom – powiedział pan Kamil w rozmowie z naszą reporterką, która śledziła demonstrację w Hamburgu.

– Kiedy pierwszy raz zobaczyłem to miejsce, myślałem, że to jest ośrodek wojskowy. Budynek jest bardzo dobrze chroniony: są dwie bramy, wszędzie są druty kolczaste i kamery, by nikt nie mógł tam wejść. Część tych zwierząt jest na zewnątrz, a część w środku – wyjaśniał nasz rozmówca. To właśnie za murami pilnie strzeżonego laboratorium rozgrywał się horror zwierząt.

Horror w niemieckim laboratorium

Psy, koty i małpy były poddawane okrutnym eksperymentom dla firm z całego świata. Testy polegały na stopniowym zatruwaniu zwierząt (za pomocą zastrzyku, tabletki lub drogą wziewną), by sprawdzić, jaka dawka chemikaliów jest niebezpieczna dla człowieka. Bestialskie praktyki ujawnili obrońcy praw zwierząt z organizacji Soko Tierschutz i Cruelty Free International. 

Za pomocą ukrytej kamery uchwycono gehennę, jaką przechodziły przebywające tam zwierzęta. Małpy z metalowymi uprzężami na szyjach były zamknięte w małych klatkach. Psy były faszerowane lekami za pomocą rurki wpychanej siłą do gardła. Koty dostawały nawet kilkanaście zastrzyków dziennie. Zwierzęta okropnie cierpiały, wymiotowały, krwawiły i ostatecznie konały w niewyobrażalnym bólu.

Fakt24 był jednym z pierwszych mediów w Polsce, które opisało wyniki śledztwa SOKO Tierschutz.

Demonstracja przeciwko eksperymentom

Ujawnienie bestialskich praktyk wobec zwierząt w laboratorium LPT spowodowało, że ludzie wyszli na ulicę. W sobotę w Hamburgu, pomimo niesprzyjającej pogody, zebrało się kilka tysięcy osób, którym nie jest obojętny los zwierząt.

– W proteście uczestniczą rodziny z dziećmi, osoby starsze i młode. Jest cały przekrój wiekowy. Ludzie wykrzykują hasła, niosą transparenty, przygotowali plakaty i ulotki. Widać, że są bardzo zaangażowani. Jest spokojnie, nie ma zamieszek – relacjonowała nasza reporterka.

Jak się okazuje, protesty przeciwko działalności LPT rozpoczęły się już w 2014 roku, lecz ta sobotnia demonstracja jest największą. – Później to ucichło. Teraz władze Hamburga mówiły, że ostatnio przeprowadzono tam cztery kontrole, ale stwierdzono, że wszystko jest w porządku. Miasto ma w tym interes, chodzi o pieniądze.

Nagranie poruszyło ludzi

– Nagranie [z laboratorium LPT – przyp. red.], które pojawiło się w sieci, bardzo poruszyło ludzi. Niemcy kochają zwierzęta i gdy dzieje się im krzywda, sprzeciwiają się temu – podkreślił nasz rozmówca. – Myślę, że ten protest wiele zmieni. Ludzie tłumnie przyszli dziś, by krzyczeć w imieniu tych zwierząt. Chcą wywrzeć działania na politykach – zaznaczył pan Kamil. Jak dodał, dla niego i jego żony los zwierząt również nie jest obojętny, dlatego też para pojawiła się na demonstracji.