60-letni Jacek D. w nocy z 22 na 23 września podpalił swój rodzinny dom w Kaplinie pod Międzychodem, a następnie zbiegł do lasu. W domu przebywali wówczas jego krewni - siostrzeniec mężczyzny i jego żona, którzy mieszkali tam razem z Jackiem D. Na szczęście nikomu nic się nie stało, straż pożarna szybko dotarła na miejsce i ugasiła pożar. Rozpoczęły się jednak intensywne poszukiwania podpalacza.

Jacek D. ukrył się w Puszczy Noteckiej, którą zna jak własną kieszeń - przez wiele lat pracował w niej jako drwal. Poszukiwania były prowadzone szeroką skalę, uczestniczyło w nich ponad 100 policjantów z psami tropiącymi. Jednak dopiero po prawie czterech tygodniach Jacka D. udało się zatrzymać.

- Do zatrzymania doszło w czwartek 17 października ok. godziny 17.25 na terenie leśnym, po otrzymaniu od jednego z mieszkańców informacji o przebywającym w lesie mężczyźnie. Mężczyzna spał na folii. Jak ustaliliśmy, przez te kilka tygodni przemieszczał się na bieżąco, jeśli w dzień zauważył w lesie grzybiarzy, to przemieszczał się na tereny bagniste, gdzie spał - poinformowali w rozmowie z Fakt24 międzychodzcy policjanci.

Jacek D. w piątek 18 października zostanie doprowadzony do prokuratury, gdzie usłyszy zarzuty. Będą one najprawdopodobniej dotyczyły sprowadzenia zagrożenia dla zdrowia i życia wielu osób.