W dodatku teściowa często ma własne poglądy na temat tego, jak powinno wyglądać życie młodej pary i próbuje w nie ingerować. Wtedy nietrudno o nieporozumienia i awantury. Na szczęście nie wszyscy mężczyźni pozwalają sobie na to, by biernie przysłuchiwać się tyradom na temat tego, jak powinno się prowadzić dom.

Idealny przykład takiego podejścia dał Clint Edwards, autor bloga “No Idea What I'm Doing: A Daddy Blog”.  Clint   ostatnio zdecydował się opisać swoją rozmowę z matką. Przesłanie, które niesie konwersacja, jest ponadczasowe i powinno dotrzeć do wielu osób, w różnym wieku.

"Kilka tygodni temu rozmawiałem z mamą przez telefon, kiedy powiedziała: "Nie przeszkadza Ci, że Mel nie utrzymuje domu w czystości?" Była sobota. Pracowałem nad naczyniami. Szczerze mówiąc nie wiedziałem, co odpowiedzieć. Moja matka nie powiedziała tego w sposób negatywny ani nic z tych rzeczy. To było bardziej pytanie z ciekawości.

Oczywiście zauważyła, że nasz dom nie jest idealnie czysty. To nie jest tak, że tylko Mel sprząta. Ja widzę nasze małżeństwo jako związek partnerski. Sprzątanie to zarówno mój, jak i jej obowiązek.

Przyznaję, że niestety dzieciaki często bałaganią, a naczynia zalegają w zlewie. Oczywiście to nie jest tak czysty dom, jak u mojej mamy, ale nie przeszkadza mi to. Właściwie to w ogóle nad tym nie myślałem, więc nie wiedziałem, co odpowiedzieć mamie. Właściwie nigdy nie wiem, co powiedzieć w takich momentach.

Myślę, że to, jak mama postrzega nasz dom i rodzinę, wynika z czasów, w których się wychowała. Jest częścią generacji nastawionej na dzieci. Nie pamiętam dobrze mojego ojca, ale pamiętam, że dał mi pewną radę na temat poszukiwania żony: "Najwięcej możesz dowiedzieć się o kobiecie po tym, jak dba o swój dom. Myślę, że ta przesadna troska o dom ze strony mojej mamy wynikała właśnie z tego.

Ale rzecz w tym, że w przeciwieństwie do mojego ojca, nie myślałem o czystym domu, gdy poślubiłem moją żonę. Zastanawiałem się nad tym, czy podoba mi się to, co ma do powiedzenia moja przyszła żona. Myślałem też nad tym, co sprawiło, że się w niej zakochałem. Zastanawiałem się, czy często się uśmiecha. Lubiłem to. Myślałem jaką będzie matką dla moich dzieci.

Po kilku chwilach starania o znalezienie właściwych słów, w końcu powiedziałem: Nie wziąłem ślubu dla czystego domu. Zrobiłem to dlatego, że wydawało mi się, że to ktoś z kim chcę spędzić resztę życia.

Cisza. Włożyłem kilka naczyń do zmywarki. Ostatecznie mama powiedziała: "No cóż .. to chyba ważniejsze niż czysty dom". Tak - powiedziałem - ja też tak myślę."

„Chciałbym, aby wszyscy zrozumieli, że rodzicielstwo się zmienia. Mam wrażenie, że większość par czuje się bardzo podobnie do mnie i Mel. Pokolenie mojej matki nie rozumie, dlaczego w 2017 roku nie stawiamy na nieskazitelny dom. To pewne zmiany pokoleniowe. Mój post nie jest więc atakiem na nikogo, a zwłaszcza na moją matkę, która jest wspaniałą osobą, tak jak moja Mel. Prowadzenie najczystszego domu nie jest najważniejsze i właściwie nie ma w tym nic absolutnie złego”.

Źródło: Ofeminin, webniusy.com