"Jesteśmy rodzicami dziewczynek, które tragicznie zginęły podczas pożaru w dniu 4 stycznia 2019 r. w escape roomie przy ul. Piłsudskiego 88 w Koszalinie. Bardzo prosimy o udostępnienie nagrań i zdjęć z miejsca zdarzenia, które pomogą w ustaleniu przebiegu wydarzeń" - taki apel wystosowali bliscy pięciu 15-letnich dziewcząt, które zginęły w pożarze escape roomu w Koszalinie. Prośba pojawiła się na wielu portalach internetowych, w mediach społecznościowych, a także plakatach, które wiszą na ulicach Koszalina. 

"Pożar wybuchł tuż po godzinie 17. Zależy nam na dokumentacji przebiegu zdarzeń od godziny 16.30 do godziny 18.30. Wiemy, że świadkowie gromadzili się od początku przy ogrodzeniu od strony biura podróży. Później również wzdłuż ulicy Piłsudskiego. Znaczenie ma dla nas każdy drobiazg, który państwu może wydawać się mało istotny. Wszystkie informacje - te udokumentowane na zdjęciach i nagraniach, ale też te, o których możecie nam opowiedzieć" - pisze w swoim apelu Adam Pietras, jeden z rodziców. 

Wcześniej tę prośbę wystosowała Prokuratura

Podobną prośbę skierowała wcześniej Prokuratura Okręgowa w Koszalinie. Świadkowie mogą zgłaszać się do Prokuratury Okręgowej w Koszalinie przy ul. Andersa 34A, do Komendy Wojewódzkiej Policji w Szczecinie przy ul. Małopolskiej 47 lub do Komendy Miejskiej Policji w Koszalinie przy ul. Słowackiego 11.

Jak doszło do tragedii w koszalińskim escape roomie?

Do tragedii w pokoju zagadek "To Nie Pokój" w Koszalinie przy ul. Piłsudskiego 88 doszło 4 stycznia po południu. W escapie roomie przebywało wówczas pięć 15-letnich dziewcząt - Amelia, Karolina, Małgosia, Wiktoria i Julia - które świętowały urodziny tej ostatniej. W pewnym momencie w lokalu wybuchł pożar. Dziewczynki nie mogły wydostać się z zamkniętego pokoju do czasu, gdy nie rozwiązały ostatniej zagadki. Nastolatki próbował ratować 25-letni pracownik escape roomu, jednak rozprzestrzeniający się ogień uniemożliwił mu dotarcie do klientek. W pomieszczeniu nie było też wyjścia ewakuacyjnego, z którego mogłyby skorzystać uwięzione nastolatki. Amelia, Karolina, Małgosia, Wiktoria i Julia zmarły na skutek zatrucia tlenkiem węgla.

Do pożaru doprowadził ulatniający się z butli gaz, który zasilał w paliwo piecyki w budynku. W związku z tragiczną śmiercią nastolatek, zarzuty usłyszał właściciel escape roomu, 28-letni Miłosz S. Mężczyzna odpowie przed sądem za umyślne stworzenie niebezpieczeństwa wybuchu pożaru w escape roomie i nieumyślne doprowadzenie do śmierci pięciu osób. Grozi mu 8 lat więzienia.

(źródło: Głos Koszaliński, Fakt)