Jak podaje Polsat News, w ubiegłą sobotę doszło do interwencji w mieszkaniu obywatelki Polski w Turyngii. Gdy policjanci sprawdzali dokumenty jej i jej męża, zorientowali się, że są one fałszywe. Para została zabrana na komendę. W czasie przesłuchania Polka stwierdziła, że ma w domu schowany prawdziwy dowód tożsamości. 

Trzech policjantów zabrało więc kobietę z powrotem do jej mieszkania. Dwóch weszło z nią do środka, podczas gdy trzeci został na klatce schodowej. Dzień później Polka zgłosiła, że właśnie wtedy policjanci ją zgwałcili. Przeprowadzona obdukcja potwierdziła, że kobieta odbyła stosunek seksualny. Opisała też w zeznaniu cechy charakterystyczne budowy anatomicznej obu mężczyzn. 

Sprawą zajęła się prokuratura z Erfurtu. Według ustaleń niemieckich mediów, jeden z policjantów to 40-letni Niemiec, a drugi jest osobą "z tłem migracyjnym". Nie podano jego narodowości. Pracę w policji zaczął ok. 2 lat temu. Przed zatrzymaniem jeden z policjantów usiłował uciec. Nie udało mu się to jednak. Za gwałt zbiorowy grozi kara od 3 do 15 lat więzienia.

(źrógło: Polsat News)