Przed mistrzostwami Europy nikt nie ukrywał, że reprezentacja Polski jedzie na turniej po złoto. Wszak w ostatnich miesiącach graliśmy znakomicie, czego potwierdzeniem były kwalifikacje olimpijskie, które były jedną z najważniejszych imprez w tym sezonie. Niestety, w półfinale przypomniała o sobie "słoweńska klątwa". Reprezentacja Słowenii trzeci raz zamknęła nam drogę do sukcesy i tym razem ograła nas w półfinale.

Rozczarowanie było spore, ale Polacy musieli otrząsnąć się szybko. Nie inaczej było w przypadku Francuzów, którzy również liczyli na grę w finale. Szybciej doszli do siebie biało-czerwoni, choć początek meczu lepiej ułożył się dla gospodarzy. Trójkolorowi uzyskali kilkupunktową przewagę. Podopieczni Vitala Heynena przez większość partii byli albo punkt, albo dwa za rywalami.

Gra naszego zespołu wyglądała zdecydowanie lepiej niż przed kilkoma dniami. Dużo piłek dostawał Wilfredo Leon i radził sobie świetnie. W końcówce biało-czerwoni wrzucili piąty bieg. Zaczęli grać blokiem i co dało wymierne skutki. Set rozgrywany był na przewagi, ale decydującą akcję zakończył Leon.

W drugiej odsłonie to również Francuzi jako pierwsi zdobyli małą przewagę. Ale podobnie, jak kilka minut wcześniej Polacy zdołali odrobić straty. Świetnie grał Michał Kubiak. Kapitan reprezentacji radził sobie świetnie w każdym elemencie gry. Kunszt pokazał przede wszystkim w końcówce. Najpierw zakończył kontratak, a następnie popisał się fenomenalnym blokiem. Punkty Kubiaka były decydującymi o losach drugiego seta.

Trzecia partia była natomiast już pod całkowitą kontrolą Polaków. Prowadzili od początku i przewagi nie oddali. Francuzi co prawda zdołali się zbliżyć na jeden punkt, ale biało-czerwoni potrafili uciec. Mecz zakończył Maciej Muzaj, który zaserwował a