Nie ma cię w internecie? To znaczy, że nie istniejesz. To hasło wielu nastolatków. I prosta droga do problemu znanego jako FOMO. FOMO to skrót od angielskiego wyrażenia „Fear of Missing Out”, definiuje się je jako uczucie lęku lub niepokoju przed wykluczeniem z jakiejś społeczności lub pominięciem. To strach, że gdy nie jesteśmy cały czas online to omijają nas ważne informacje, okazje, możliwości, znajomości.

Na odczucia związane z tym syndromem szczególnie narażone są nastolatki, dla których stała obecność w mediach społecznościowych jest czymś niezwykle ważnym. Tam realizują swoją potrzebę przynależności do grupy, bycia lubianym, w sieci toczy się ich życie towarzyskie, a Facebook, Twitter, Instagram dają im możliwość śledzenia, „lajkowania” i komentowania wszystkiego na bieżąco.

Dlatego są w sieci prawie cały czas. Przeciętny nastolatek spędza w internecie 4 godziny i 12 minut dziennie, a co ósmy osiem lub więcej godzin dziennie - wynika z najnowszego raportu Nastolatki 3.0 przygotowanego przez NASK.

Nic więc dziwnego, że dla nich nawet chwilowe wyłączenie się z aktywności w sieci jawi się jako wykluczenie, pominięcie, coś niezwykle niepokojącego.

Wszystko na sprzedaż

Jaka jest skala zjawiska? W zeszłym roku naukowcy z Uniwersytetu Warszawskiego pod kierownictwem dr Anny Jupowicz - Ginalskiej przeprowadzili badania na reprezentatywnej grupie, którą tworzyły osoby powyżej 15. roku życia. Zespół wysokiego FOMO dotyczył aż 16 proc. polskich internautów. Natomiast w przypadku najmłodszych użytkowników sieci (w wieku od 15 do 24 lat) wskaźnik FOMO wynosił aż 21 proc.

Im silniejsze FOMO tym większy przymus odczuwa nastolatek, by dzielić się z innymi każdą swoją aktywnością. Reaguje na wszystkie przychodzące powiadomienia, zmiany statusów, komentarze, lajki, ciągle odświeża strony, zagląda do mejli. Zwykle też publikuje wiele informacji o sobie, swoich aktywnościach, by śledzić odzew, z jakim się to spotyka.

Niektóre nastolatki z wysokim FOMO planują nawet każdą swoją czynność - np. robienie zakupów, spotkania ze znajomymi, czy przygotowywanie posiłków - pod kątem tego, w jaki sposób można je przedstawić w mediach społecznościowych.

Lęk przed „byciem poza” potrafi zdominować życie nastolatka. Statystyki dowodzą, że 49 proc. badanych z wysokim FOMO sięga po telefon zaraz po przebudzeniu, 38 proc. korzysta z urządzeń ekranowych podczas posiłku, a 60 proc. zerka na nie jeszcze tuż przed zaśnięciem.

To nie wszystko. Dzieci, które mają problem z określeniem właściwych proporcji w dostępie do sieci, pozostają online nie tylko podczas ważnych spotkań z bliskimi czy przyjaciółmi, ale także w sytuacjach, które temu zdecydowanie nie sprzyjają , np. podczas nabożeństwa w kościele, wykładu na uczelni lub w czasie lekcji. Zatrważające jest też to, że nastolatki z grupy wysokiego FOMO, ulegając presji aktywności w sieci, potrafią ignorować własne bezpieczeństwo i „klikać w telefon” nawet w momencie przechodzenia przez pasy!

Czy ja jestem gorszy?

Narażanie się na wypadek komunikacyjny to tylko jedna z wielu negatywnych konsekwencji, na jakie narażone są uzależnione od bycia online nastolatki.

Najgorsze są szkody, jakie FOMO robi w psychice dzieci. - To przede wszystkim niższa samoocena. W mediach społecznościowych niemal każdy kreuje własny wizerunek, prezentując lepszą (choć nieprawdziwą) wersję siebie. Dlatego nastolatki z wysokim FOMO są przekonane, że inni ludzie żyją lepiej, ciekawiej, pełniej. Niestety takie ciągłe porównywanie się z pozostałymi użytkownikami sieci może prowadzić do poczucia, że jest się gorszym i bezużytecznym – mówi Marta Witkowska z NASK.

- Innym niepokojącym efektem FOMO jest rezygnacja z wielu aktywności i uzależnienie swoich wyborów od tego, czy spotkają się one z pozytywnym odzewem wśród znajomych z sieci. Nastolatki nie mają czasu na kontynuowanie swoich pasji ani pogłębianie zainteresowań. Zamiast tego, kolekcjonują lajki - dodaje ekspertka.

Przymus „bycia online” jest bardzo silny. Badacze podają, że dzieci z wysokim FOMO odłączone nagle od dostępu do sieci (np. wskutek zerwania połączenia internetowego, przebywania w jakimś miejscu bez telefonu), mogą odczuwać silne objawy psychosomatyczne typowe dla odstawienia innych używek - to zawroty głowy, bóle brzucha, nudności.

Nie ma łatwych sposobów radzenia sobie z FOMO. Warto uczyć dzieci „zdrowych” zasad korzystania z internetu - to na przykład wyciszanie telefonu w czasie ważnych spotkań, posiłków, zadań, odkładanie go wieczorem w innym pomieszczeniu – mówi minister cyfryzacji Marek Zagórski. – Najważniejsze, aby nasze dzieci były świadome tego, że prawdziwe życie bardzo różni się od tego, które widzą na portalach społecznościowych. Jest przecież o wiele ciekawsze – dodaje.

FOMO - krótki poradnik dla rodziców

- Ustal czas przeznaczony na aktywności w internecie. Obserwuj dziecko i zwróć szczególną uwagę na niepokojące zachowania (np. irytację i niepokój, kiedy dziecko nie może korzystać z sieci, izolowanie się, wahania nastrojów, pogarszającą się samoocenę, utratę zainteresowania innymi aktywnościami).

- Rozmawiaj z dzieckiem. Powiedz mu, że się martwisz, spróbuj wytłumaczyć swoje obawy.

- Dowiedz się, co jest powodem tak intensywnego korzystania przez twoje dziecko z sieci.

- Spróbuj umówić się z dzieckiem na stopniowe ograniczanie czasu spędzanego przed ekranem. Pomóż dziecku znaleźć alternatywne zajęcie i dbaj o to, aby nagradzać je za każdy postęp.

- Postaraj się wspólnie z dzieckiem znaleźć pomost między czasem spędzanym w świecie online a offline. Angażuj je w ten sposób, aby bycie „w realu” przynosiło mu radość. Spróbujcie razem praktykować JOMO (ang. joy of missing out) czyli radość z wyłączenia się, pomijania nieustannie napływających informacji i częściej być po prostu tu i teraz.

- Pamiętaj, że dzieci uczą się przez obserwację. Jesteś dla nich przykładem, więc rozważnie korzystaj z internetu.

- Skontaktuj się z psychologiem lub poradź się innego specjalisty, jeśli samodzielnie nie będziesz w stanie poradzić sobie z problemem.