Rodzina Owena Careya od dwóch lat walczy o to, by śmierć nastolatka nie poszła na marne. Pochodzący z Crowborough 18-latek zmarł w kwietniu 2017 roku na oczach swoich bliskich. Wraz z rodziną i przyjaciółmi wybrał się na O2 Arena w Londynie, gdzie obywała się wystawa Star Wars. Świętowano jego urodziny. Przed pójściem do akwanarium, grupa wstąpiła coś przekąsić do restauracji Byron.

Owen zamówił burgera z kurczakiem informując przy tym, że ma alergię na nabiał. Po chwili otrzymał swoje zamówienie. Jak podało BBC, gdy był w połowie jedzenia, zaczął źle się czuć. Mrowiły go w ustach i bolał brzuch. 

Kilkadziesiąt minut później upadł. Rodzina akurat znajdowała się pod kołem obserwacyjnym London Eye. Na pomoc Owenowi pośpieszyli przechodnie m.in. przechodzący akurat lekarz. Nastolatka nie udało się jednak uratować. Zmarł po przewiezieniu do szpitala.

Sekcja zwłok wykazała, że zabił go wstrząs anafilaktyczny. Kurczak, którego dodano do burgera był bowiem marynowany w maślance. Jednak personel restauracji nie wspomniał o tym ani słowem. Informacji na ten temat nie było także w menu.

Bliscy Owena chcą, by jego śmierć oraz zgony innych alergików, którzy zmarli po posiłku z restauracji przyczyniła się do zmiany prawa. Chcą m.in., by informacje o potencjalnych alergenach były lepiej oznaczane w kartach dań.

Podczas przesłuchania koronera dyrektor generalny Byron Simon Wilkinson zapewnił, że postępowanie personelu oraz sposób, w jaki opisano potrawy w menu, były zgodne z obowiązującymi przepisami. Zaznaczył przy tym, iż zdaje sobie sprawę z tego, że było to niewystarczające.