Jak informuje policja, mężczyzna wszedł do pralni, wymierzył z pistoletu do jednej z pracownic i strzelił, a następnie uciekł. Przebieg zabójstwa wskazuje na to, że było to działanie z premedytacją, wymierzone w konkretną osobę. Świadkami sytuacji byli pozostali pracownicy pralni. Postrzelonej kobiety nie udało się uratować - mówi rzecznik lubuskiej policji Marcin Maludy. Policjanci są pewni, że sprawca wcześniej przygotował się do morderstwa.

To jest 2 minuty drogi autem od mojej pracy. Ja usłyszałam strzały, zrobiło się zamieszanie, ludzie zaczęli mówić, że jakiś wariat biega z bronią. Ja po prostu wsiadłam do samochodu i odjechałam. Zaraz przyjechała policja na sygnałach - mówi RMF FM kobieta, która była w okolicy w momencie zdarzenia. Ja nie skojarzyłem tych strzałów jako strzałów z pistoletu. Myślałam, że po prostu jakaś opona strzeliła, może coś spadło - dodaje.

Na nogi została postawiona cała lubuska policja. Śledczy znają już tożsamość napastnika. Zabezpieczyli też nagrania z monitoringu i wciąż przesłuchują świadków.

Sprawdzamy jakim autem mógł się poruszać, zostały zarządzone posterunki blokadowe. W terenie pracują kryminalni. Osoby będące świadkami tragedii zostaną objęte opieką psychologiczną - mówi Maludy.