Życie Aldony W. toczyło się pomiędzy pracą, kościołem i domem. Ale z czasem jej żarliwa wiara wzięła górę, zmieniła się w swoisty obłęd. Zaczęło się w 2012 r. Jej mąż, Józef W., wyjechał do Anglii, gdzie pracował na utrzymanie rodziny, ona samotnie wychowywała Marysię. W którymś momencie dostrzegła w córce szatana. Wmówiła jej, że jest opętana przez demony. Nie poprzestała na słowach. Zaczęła egzorcyzmować kilkunastoletnią dziewczynę. Oblewała ją wodą święconą, zmuszała do obrzędów religijnych, słuchania całymi nocami kościelnych pieśni. Początkowo córka przyjmowała to z pokorą, ale w końcu nie wytrzymała presji. Popadła w depresję. Ten szatański horror trwał pięć lat! W tym czasie dziewczyna cztery razy próbowała odebrać sobie życie.

Kolejna próba mogłaby by się skończyć śmiercią, ale na szczęście Józef W. znalazł pracę w Polsce i wrócił do kraju. Zobaczył, co się dzieje w domu i stanął w obronie córki. Wtedy Aldona W. nabrała pewności, że demony opanowały też męża. Jego też chciała oczyścić.

Mężczyzna miał dość. Skierował do prokuratury, która oskarżyła Aldonę W. o psychiczne i fizyczne znęcanie się nad najbliższymi. Proces trwał prawie dwa lata i toczył się za zamkniętymi drzwiami. Przed sądem w Toruniu właśnie zapadł wyrok.

Sąd uznał, że Aldona W. jest niepoczytalna i wysłał ją na leczenie psychiatryczne. Kobieta ma również opuścić dom, w którym mieszkała do tej pory z mężem i córką. Pokrzywdzeni odetchnęli.