Nieproszony gość zjawił się w domu lokatorów bloku przy ul. Tysiąclecia 88 w środę po godzinie 23.00. Miał ok. 100 cm długości. Mąż kobiety za pomocą miotły, przerzucił go do wanny, a następnie wezwał straż pożarną.

- Jak udało nam się ustalić, wąż dostał się do tego mieszkania przez kratkę wentylacyjną. W drodze do wanny pokonał dwie kondygnacje -  mówi bryg. Andrzej Płóciniczak, rzecznik prasowy katowickiej straży pożarnej w rozmowie z "Dziennikiem Zachodnim".

Spokojnie. Nie był groźny

- Zaznaczam, iż mieliśmy dużo szczęścia, że jeszcze nie spaliśmy i że wąż spadając z kratki wentylacyjnej zahaczył o pudełko z biżuterią, które spadło i narobiło hałasu - dodaje właścicielka mieszkania.

Strażacy przeszukali wszystkie mieszkania w pionie, w górę i dół. Okazało się, że właściciel węża mieszkał dwa piętra niżej.

Wąż zbożowy, na szczęście nie jest groźny dla człowieka. Wrócił już do swojego terrarium.