Dorian może uderzyć we Florydę. Huragan, o ile nie zmieni swojej trasy, uderzy we wschodnie wybrzeże Florydy w poniedziałek, powodując ulewne deszcze i wiatry o sile ponad 209 km na godzinę.

Prezydent Trump osobiście ogłosił odwołanie wizyty: zdecydowałem o wysłaniu mojego zastępcy Mike'a Pence'a do Polski w ten weekend. Moim obowiązkiem jest bycie tu.

Trump powiedział, że pozostanie w Waszyngtonie, „aby upewnić się, że wszystkie zasoby rządu federalnego skoncentrują się na nadchodzącej burzy”. Powiedział, że zadzwonił w czwartek do polskiego prezydenta Andrzeja Dudy, aby poinformować go o zmianie planów.

„Wygląda na to, że burza może być bardzo, bardzo duża” - powiedział Trump. „Mike pojedzie”.

Gubernator Florydy Ron DeSantis, bliski sojusznik polityczny prezydenta, ogłosił w środę stan wyjątkowy. W czwartek rozszerzył go o wszystkie 67 powiatów, w porównaniu z 26 w swoim pierwotnym zarządzeniu. 

Prawdziwy powód odwołania wizyty, chociaż związany z huraganem, jest jednak zupełnie inny i ma związek z wewnętrzną polityką USA.

Floryda jest "stanem wahającym się". Jej głosy mogą przesądzić o wyniku wyborów prezydenckich w USA w 2020 roku. Trump wcześniej spotkał się z krytyką za reakcję na huragan Maria w 2017 roku, który zdewastował Puerto Rico. Zginęło wtedy ok. 3000 osób- przypomina Bloomberg. Jeśli myśli o reelekcji, nie może sobie pozwolić na podobny błąd przed kolejnymi wyborami.

Trump planował przyjechać do Polski w niedzielę na dwudniową wizytę, by upamiętnić 80. rocznicę II wojny światowej.

Polska strona potwierdziła odwołanie wizyty. Sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta RP Krzysztof Szczerski oznajmił: prezydent USA Donald Trump poinformował telefonicznie prezydenta Andrzej Dudę, że w związku z huraganem, który ma uderzyć w weekend w Stany Zjednoczone, nie przyleci do Polski; wizyta została przełożona na najbliższe miesiące.

Źródła: Bloomberg News, NBC, PAP