Przypomnijmy: dwóch mężczyzn czekało od soboty na ratunek w Jaskini Wielkiej Śnieżnej w Tatrach. Weszli tam razem z grupą grotołazów związanych z jednym z klubów speleologicznych z Wrocławia w czwartek. W sobotę wieczorem poinformowano, że na powierzchnię wyszły tylko cztery osoby.

Ratownicy TOPR od razu ruszyli na pomoc. Wąskimi korytarzami próbowali dostać się do uwięzionych pod ziemią mężczyzn. Akcja od początku była bardzo trudna.
Grotołazi utknęli w jednym z korytarzy, który został odcięty przez spływającą wodę. Naczelnik TOPR informował, że uwięzieni najprawdopodobniej mają dostęp do tlenu, jednak warunki pod ziemią były ekstremalne - było ciemno i bardzo zimno.

Wiadomo, że mężczyźni byli dobrze przygotowani do wyprawy. Mieli ze sobą folię NRC, czyli tzw. koc ratunkowy, który chroni przed wychłodzeniem.

Jaskinia Wielka Śnieżna. Trudna akcja TOPR

TOPR na wiele sposobów próbował dotrzeć do grotołazów. Podczas akcji użyto m.in. ładunków wybuchowych, aby rozszerzyć wąskie korytarze. KGHM wysłał również ciężki sprzęt górniczy, aby wspomóc górskie pogotowie.

Jaskinia Wielka Śnieżna to najgłębsza i najdłuższa jaskinia tatrzańska. Długość jej korytarzy sięga 23 kilometrów, a różnica poziomów to ponad 800 metrów. Ma kilka otworów wejściowych, a korytarze są wąskie i bardzo zawiłe. Nie wszystkie zostały zbadane.