Krzysztof Jackowski twierdzi, że w śmierci Piotra Woźniaka Staraka nie należy doszukiwać się kryminalnego kontekstu. Biznesmen, który lubił czerpać z życia garściami, po prostu miał pecha. Piotr Woźniak Starak nie żyje, bo - jak twierdzi jasnowidz z Człuchowa - był ofiarą nieszczęśliwego splotu okoliczności. - W mojej wizji widziałem pędzącą po kole motorówkę i słyszałem jazgot silnika. Widziałem też mężczyznę w wodzie, który nie broni się, nie trzyma się kurczowo życia, nie próbuje za wszelką cenę wydostać się ponad taflę wody - powiedział Krzysztof Jackowski.

Jasnowidz twierdzi też, że Piotra Woźniak Starak mógł być czymś uderzony. - To stało się już pod wodą. Nie widziałem nerwowości w ostatnich chwilach życia tego człowieka. Po prostu, coś go uderzyło, być może w głowę i to było powodem całego nieszczęścia. To był po prostu wypadek - dodał jasnowidz.

Piotr Woźniak Starak nie żyje

Ciało znanego producenta filmowego, a prywatnie męża prezenterki TVN Agnieszki (kiedyś Szulim) Woźniak-Starak, odnaleziono w czwartek nad ranem. Odnaleziono je w jeziorze Kisajno, gdzie koncentrowały się poszukiwania ekip ściągniętych tu z różnych części regionu (Piotra Woźniaka Staraka szukali funkcjonariusze różnych służb z Olsztyna i Giżycka, a także prywatne ekipy poszukiwawcze ściągnięte na Mazury przez rodzinę Staraków). Piotr Woźniak Starak nie żyje, ale nie znamy jeszcze bezpośredniej przyczyny zgonu. Służby nie wydały w tej sprawie stanowiska. Istnieją jedynie spekulacje.

Piotr Woźniak Starak zaginął po nocnych rejsach motorówką po jeziorze Kisajno, nad którym leży wielka posiadłość Staraków w miejscowości Fuleda. Wszystko wydarzyło się w nocy z 17 na 18 sierpnia. Woźniak Starak miał zjeść kolację w pobliskiej gospodzie, do której udał się motorówką. Potem miał odprawić ochroniarzy do portu znajdującego się przy posiadłości w Fuledzie. Na jeziorze został sam z 27-letnią Ewą z Łodzi. O kobiecie wiadomo już sporo. Jest instruktorką żeglarstwa, blogerką, wielbicielką podróży - jeśli wierzyć medialnym doniesieniom medialnym - kelnerką, która mogła pracować w pobliskiej gospodzie i dorywczo także u Staraków. Jaka jest prawda o niej? Czas pokaże.

Z informacji, które przekazywała policja, wynika, że do wypadku z udziałem Woźniaka Staraka mogło dojść z powodu nagłego manewru, który Piotr i Ewa wykonali swą łodzią. Motorówka skręciła na tyle gwałtownie, że oboje znaleźli się w wodzie. Kobiecie udało się dopłynąć do brzegu o własnych siłach. Piotr Woźniak Starak nie. Czy uderzyła go śruba motorówki? Pojawiały się też informacje o tym, że w śrubie łodzi były ludzkie włosy.