Sprawa samobójczej śmierci pięściarza Dawida Kosteckiego zatacza coraz szersze kręgi. Prokuratura przekonuje, że dowody wskazują na to, że sportowiec 2 sierpnia powiesił się w celi w Areszcie Śledczym w Warszawie-Białołęce. Bliscy Kosteckiego nie wierzą jednak w wersję o samobójstwie, a adwokat rodziny boksera, Roman Giertych, domaga się przeprowadzenia kolejnej sekcji zwłok.

"Prokuratura bagatelizuje notatkę z oględzin zwłok Dawida Kosteckiego, choć na jego szyi odkryto dziwne ślady (nie zbadano dziwnie wyglądających nakłuć na szyi - przyp. red.)" - piszą dziennikarze "Gazety Wyborczej" we wtorkowym wydaniu.

Dziennik informuje o tym, że śledztwo ws. afery obyczajowej na Podkarpaciu prowadzi niedoświadczona pani prokurator. To właśnie Kostecki jako jeden z pierwszych ujawnił, że policjanci CBŚ z Rzeszowa współpracowali z ukraińskimi braćmi R. - właścicielami podkarpackich agencji towarzyskich.

Klientami agencji mieli być wpływowi politycy. Ich wizyty podobno były potajemnie nagrywane.

Co więcej, biznesmen Marek K. (prosi o zachowanie anonimowości), dzięki któremu Kostecki w 2012 r. zaczął głośno mówić o sutenerach z Ukrainy, w ostatnich dniach (już po śmierci byłego pięściarza) zaczął otrzymywać groźby karalne.

- Spowodowałem, że Kostecki dostał wezwanie do krakowskiej prokuratury i musiał złożyć tam zeznania w charakterze świadka. (...) Teraz bardzo wiarygodna osoba ostrzegła mnie, żebym uważał, bo chcą mi podłożyć bombę pod samochodem. Potraktowałem to poważnie. Zamierzam zawiadomić o tym prokuraturę - cytuje przedsiębiorcę "Rzeczpospolita".

Marek K. nie ma wątpliwości, że za pogróżkami stoi "wciąż aktywny układ podkarpacki". Zastanawiać musi też fakt, że przez wiele lat nad biznesem Ukraińców trzymano parasol ochronny i trwa to do dziś - pisze "Rzeczpospolita".

Z najnowszych ustaleń prokuratury wynika, że na szyi Dawida Kosteckiego znaleziono dwa maleńkie - jak po igle - nakłucia. Z tego właśnie powodu rodzina zmarłego wstrzymała uroczystości pogrzebowe, które były zaplanowane w sobotę (10 sierpnia).

Kostecki (zmarł w wieku 38 lat), były młodzieżowy mistrz świata WBC, w przeszłości został skazany na 2,5 roku więzienia za założenie i współkierowanie grupą przestępczą, czerpiącą korzyści z nierządu. W 2016 r. znów trafił do więzienia - za kierowanie grupą przestępczą, która miała zajmować się m.in. praniem brudnych pieniędzy.