Marie Trainer w maju wyjechała na wakacje. Gdy wróciła do domu, jej ukochany owczarek niemiecki nie posiadał się ze szczęścia. Zaczął skakać u nóg swojej właścicielki i lizać ją po nogach i rękach.

Niedługo potem Marie zaczęła się źle czuć. Położyła się na kanapie, by trochę odpocząć, bo jej stan stale się pogarszał. Gdy się obudziła, była w szpitalu. Poznała okrutną prawdę - przez dziesięć dni była w śpiączce. Co gorsza, nie miała ani rąk, ani nóg.

- Gdy się obudziłam, nie miałam pojęcia, gdzie jestem. To było straszne, nagle dowiedzieć się, że nie mam rąk i nóg. Bardzo trudno było sobie z tym poradzić - mówi Marie Trainer telewizji Fox6.

Marie trafiła do szpitala po tym, jak jej mąż zauważył u niej rosnącą temperaturę. Lekarze stwierdzili u kobiety sepsę i rozpoczęli dramatyczną walkę o jej życie. Niedługo potem kończyny Marie zaczęły czarnieć, wdała się w nie gangrena. Podjęto decyzję o usunięciu rąk i nóg.

Później lekarze zdiagnozowali u Marie zakażenie bakterią capnocytophaga występującą w ślinie psów. Bakteria ta wdaje się do organizmu poprzez ugryzienie lub kontakt śliny zwierzęcia z otwartą raną i tworzy skrzepy krwi. 

Marie i jej mąż Matthew usiłują teraz przywyknąć do nowego, trudniejszego życia. Zapewniają jednak, że w żadnym wypadku nie zamierzają pozbyć się psów ze swojego życia.

- Wciąż kochamy nasze zwierzęta i nie wyobrażamy sobie bez nich życia. Teraz uczę się radzić sobie z nową rzeczywistością, mój mąż mi bardzo pomaga. Codziennie jest przy mnie, karmi mnie, ubiera. To trudne, ale damy radę - mówi Marie Trainer.

Kobieta zbiera teraz pieniądze na protezy, które w znacznym stopniu ułatwią jej życie. (Źródło: Fox6)