Kamil Durczok usłyszał dwa zarzuty. Pierwszy dotyczy sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym, którego dopuściła się osoba będąca w stanie nietrzeźwości. Grozi za to kara od 9 miesięcy do 12 lat więzienia. Drugi zarzut to kierowanie pojazdem w stanie nietrzeźwości. Może grozić za to kara do dwóch lat pozbawienia wolności. O areszt wnioskowała Prokuratura Rejonowa w Piotrkowie Trybunalskim. Sąd postanowił jednak, że znany dziennikarz nie trafi za kraty. Kamil Durczok musi wpłacić 15 tysięcy złotych poręczenia majątkowego.

– Według sądu nie ma dużego prawdopodobieństwa popełnienia tego cięższego przestępstwa. I to jest to, na co obrona wskazywała od samego początku. W związku z tym to jest dzień wielkiego triumfu sprawiedliwości nad tym - co można nazwać - pastwieniem się nad naszym klientem przez media w ostatnich dobach – powiedzieli obrońcy Kamila Durczoka, Michał Zacharski i Łukasz Isenko.

Adwokaci są zadowoleni z decyzji sądu. Podkreślili, że uznał on, iż nie ma najmniejszych dowodów sprawstwa, co do pierwszego zarzutu. Natomiast sprawą bezdyskusyjną jest prowadzenie pojazdu pod wpływem alkoholu. Obrońcy poinformowali również, że nie jest wykluczone, iż dziennikarz dobrowolnie podda się karze, jeżeli będzie porozumienie z prokuraturą. – My taką wolę wyrażamy – wspomnieli. – Takie oświadczenie zostało przez pana Durczoka złożone kilkakrotnie. Przyznaje się do czynu, który popełnił, natomiast został "uszyty na miarę" wniosek o tymczasowe aresztowanie – stwierdził jeden z adwokatów.

Przeprosiny

Głos zabrał również Kamil Durczok. Dziennikarz drżącym głosem wyraził ubolewanie z powodu tego, co się wydarzyło. – Ja w tej sytuacji chcę powiedzieć jedno. Bardzo, bardzo wszystkich przepraszam. Wszystkich tych, którzy we mnie wierzyli. Wszystkich tych, którzy mi ufali. To są dla mnie bardzo, bardzo trudne dni. Mam pełną świadomość, że to, co się wydarzyło jest karygodne absolutnie. Ani przez moment nie zaprzeczałem faktom, które zgromadziła w tej sprawie i policja i prokuratura. Pozostaje mi przeprosić i moich widzów i internautów i czytelników i tych - jak mówię, którzy mi ufali, ale przede wszystkim chciałbym przeprosić moich najbliższych, bo zostali narażeni na infamię i cierpienia, na które w najmniejszym stopniu nie zasłużyli – powiedział TVP Info po wyjściu z sali rozpraw. 

Kolizja

Do kolizji z udziałem Kamila Durczoka (51 l.) doszło 26 lipca około godziny 13, na trasie A1 pod Piotrkowem Trybunalskim (woj. łódzkie). Znany dziennikarz uderzył BMW X6 M w jeden z pachołków rozdzielających jezdnię. Szczęśliwie nikt nie ucierpiał. Badanie wykazało, że Kamil Durczok miał w organizmie 2,6 promila alkoholu. Dziennikarz w policyjnej celi czekał do wytrzeźwienia, by móc zostać przesłuchanym na prokuraturze. Doszło do tego dopiero w niedzielę 28 lipca.

(Źródło: PAP, TVP Info)