Ta tragedia wstrząsnęła całą rodziną, a teraz musieli się z nią zmierzyć. I chyba nikt nie jest w stanie odgadnąć, co w tym czasie musieli czuć. 

W sobotni wieczór około godziny 20 zakończyły się oględziny miejsca, gdzie znaleziono zwłoki 5-latka. Potem jego ciałko zostało przewiezione do Zakładu Medycyny Sądowej w Warszawie. W niedzielę przyjechali tu krewni chłopca, aby zidentyfikować jego ciało. Wśród nich był wujek Roman (38 l.). Jak znalazł w sobie siłę, żeby stanąć w zimnym prosektorium i zobaczyć martwe dzieciątko? Po prostu musiał to zrobić.

Teraz specjaliści przeprowadzą badania genetyczne, by wykluczyć wszystkie wątpliwości. Dzisiaj rano ma się rozpocząć sekcja zwłok. Jej wynik odpowie na pytanie, w jaki sposób zmarł chłopczyk. Czy zginął od ciosów zadanych nożem czy też został np. uduszony. A może morderca tak długo trzymał jego główkę pod wodą, że chłopczyk zachłysnął się i utonął? Być może wcześniej został otruty? Tego nie dowiemy się jednak zbyt szybko. Na wyniki badań toksykologicznych trzeba poczekać nawet kilkanaście dni.