W niedzielę gościem programu w "Polsat News" był kryminolog prof. Brunon Hołyst. Opowiadał Joannie Racewicz o tym, co działo się w głowie ojca, który zabił nie tylko własne dziecko, ale również siebie. Ten sam zresztą ekspert w rozmowie z Na:Temat uznał, iż nie sądzi, jakoby mężczyzna miał osobowość suicydalną. 

– Narastały konflikty w domu, żona złożyła zawiadomienie o znęcaniu psychicznym, wreszcie się wyprowadziła(...). Tragedii można byłoby zapobiec, gdyby też i żona inaczej zachowała się wobec męża. Gdyby może miała bardziej koncyliacyjną postawę. Gdyby nie opuściła męża – powiedział prof. Hołyst na antenie. 

"Chciałabym dziś przytulić mamę Dawida"

To oskarżenie matki w białych rękawiczkach zabolało dziennikarkę, która z nim rozmawiała. Joanna Racewicz postanowiła się w tej sprawie wypowiedzieć na Instagramie. 

– Mama Dawida dziękuje wszystkim, którzy Go szukali, wszystkim, którym los jej Synka nie był obojętny. Prosi o modlitwę za Jego duszę. I niemal natychmiast dostaje w twarz oskarżeniami - że za późno zareagowała, że zlekceważyła zagrożenie, że to ona jest winna tragedii. Dostaje cios w najczulsze miejsce w sercu... [...] 

Nie znam osoby, której los Dawida byłby obojętny. Właśnie dlatego i właśnie teraz potrzeba ciszy. Ciszy i modlitwy. Nie krzyku, nie oskarżeń, ani ocen. To nie czas dla Katonów. Mama, dziadkowie, rodzina ... próbuję wyobrazić sobie piekło, przez które właśnie idą... Strata, podwójna strata, w tak dramatycznych okolicznościach, rozrywa dusze. Na strzępy. Żałoba przeżywana na oczach tłumu nie pozwala złapać tchu. Chciałabym dziś przytulić mamę Dawida, najmocniej na świecie... żeby nie słyszała słów ostrych, jak noże. Jej własne wyrzuty to teraz aż nadto – napisała dziennikarka.






Wyświetl ten post na Instagramie.









Mama Dawida dziękuje wszystkim, którzy Go szukali, wszystkim, którym los jej Synka nie był obojętny. Prosi o modlitwę za Jego duszę. I niemal natychmiast dostaje w twarz oskarżeniami - że za późno zareagowała, że zlekceważyła zagrożenie, że to ona jest winna tragedii. Dostaje cios w najczulsze miejsce w sercu... Przez 10 długich dni poszukiwaniami Dawida żyła cała Polska. Jego imię odmienialiśmy przez wszystkie przypadki. Powtarzaliśmy, że to „największa akcja w historii polskiej policji” i że „nadzieja umiera ostatnia”. Nie znam osoby, której los Dawida byłby obojętny. Właśnie dlatego i właśnie teraz potrzeba ciszy. Ciszy i modlitwy. Nie krzyku, nie oskarżeń, ani ocen. To nie czas dla Katonów. Mama, dziadkowie, rodzina ... próbuję wyobrazić sobie piekło, przez które właśnie idą... Strata, podwójna strata, w tak dramatycznych okolicznościach, rozrywa dusze. Na strzępy. Żałoba przeżywana na oczach tłumu nie pozwala złapać tchu. Chciałabym dziś przytulić mamę Dawida, najmocniej na świecie... żeby nie słyszała słów ostrych, jak noże. Jej własne wyrzuty to teraz aż nadto #dawid

Post udostępniony przez Joanna Racewicz (@joannaracewicz)

"Trzeba się jakoś dogadać"
Kryminolog, oprócz sugerowania, że śmierci dziecka mogła zapobiec tylko matka, tłumaczył również działania policji, która jego zdaniem od początku działała bez zarzutu. Uważa, że kiedy mama Dawida złożyła pod koniec czerwca zawiadomienie o nękaniu psychicznym, policja nie mogła nic zrobić. – Po raz pierwszy wpłynęło takie zawiadomienie. Nie było to połączone z naruszeniem nietykalności. Policja przyjęła i czekała na rozwój wydarzeń. Policja ma ograniczoną możliwość działania. Zazwyczaj mówi, że trzeba się jakoś dogadać – zaznaczył. 

Do tej wypowiedzi odniosła się inna dziennikarka – Maja Staśko. 

– Gdy kobieta pozostaje w przemocowym związku i nigdzie nie zgłosi przemocy, po tragedii słyszy, że to jej wina, bo nic z tym nie zrobiła. Gdy kobieta szuka pomocy i odchodzi, po tragedii słyszy, że to jej wina, bo odeszła. NIGDY tragedią nie jest codzienna przemoc wobec kobiet – musi wydarzyć się coś jeszcze: śmierć dziecka, okaleczenie. Policja czeka na rozwój wydarzeń – aż coś naprawdę się wydarzy. Bo przemoc to po prostu codzienność – pisze wściekła na fakt, że władza "każe dogadywać się krzywdzonej kobiecie ze swoim oprawcą". 

– Czy dialog powinien nastąpić po słowach "zaje*ię cię", czy już po pobiciu? Kiedy dla policji zaczyna się "rozwój wydarzeń"? (...)Przemoc to nie dialog. Przemoc to nie konflikt małżeński. Gdy zachodzi przemoc, są dwie strony – atakowana i atakująca. Gdy mówicie "porozumcie się", stoicie po stronie silniejszego – tego, który krzywdzi. Bo dzięki temu będzie mógł krzywdzić dalej – tłumaczy dziennikarka.






Wyświetl ten post na Instagramie.









Kobieta doświadcza ze strony męża przemocy. Wzywa policję, nie otrzymuje wsparcia. W końcu się wyprowadza. Mężczyzna w wyrazie zemsty zabija dziecko i siebie. Co słyszy kobieta? Że to jej wina. „Można byłoby temu zapobiec gdyby też i żona inaczej zachowała się wobec męża. Gdyby może miała bardziej koncyliacyjną postawę. Gdyby nie opuściła męża” – to wypowiedź kryminologa w sprawie 5-letniego Dawida. I kolejna: „Policja przyjęła i czekała na rozwój wydarzeń. Policja ma ograniczoną możliwość działania. Zazwyczaj mówi, że trzeba się jakoś dogadać”. Gdy kobieta pozostaje w przemocowym związku i nigdzie nie zgłosi przemocy, po tragedii słyszy, że to jej wina, bo nic z tym nie zrobiła. Gdy kobieta szuka pomocy i odchodzi, po tragedii słyszy, że to jej wina, bo odeszła. NIGDY tragedią nie jest codzienna przemoc wobec kobiet – musi wydarzyć się coś jeszcze: śmierć dziecka, okaleczenie. Policja czeka na rozwój wydarzeń – aż coś naprawdę się wydarzy. Bo przemoc to po prostu codzienność. Dlatego jesteśmy tu, gdzie jesteśmy. Władza każe dogadywać się krzywdzonej kobiecie ze swoim oprawcą. Każe osobom LGBT nawiązać dialog z ludźmi, którzy życzą im śmierci. Każe pracownikom porozumieć się z właścicielami firm, którzy ich wyzyskują do skrajnego przemęczenia, depresji, chorób i wcześniejszej śmierci. Ale najważniejsze jest porozumienie. Czy dialog powinien nastąpić po słowach „zajebię cię”, czy już po pobiciu? Kiedy dla policji zaczyna się „rozwój wydarzeń”? Wczoraj mogliśmy zobaczyć, że nie jest nim ani rzucanie racami, kamieniami, ani osaczanie, ani pobicie. Codziennie widzę, że nie jest też nim molestowanie, napastowanie, stalking czy gwałt. PRZEMOC TO NIE DIALOG. PRZEMOC TO NIE KONFLIKT MAŁŻEŃSKI. Gdy zachodzi przemoc, są dwie strony – atakowana i atakująca. Gdy mówicie „porozumcie się”, stoicie po stronie silniejszego – tego, który krzywdzi. Bo dzięki temu będzie mógł krzywdzić dalej. Nie chcę sprawdzać, jaki będzie „rozwój wydarzeń” seksizmu, homofobii i wyzysku, które panują w Polsce. Jestem wściekła i bezsilna, gdy widzę, co się dzieje. Ale i pełna sił – marsz przeszedł, mimo agresji nacjobojówek. Nie jesteśmy sami, wspieramy się. To jest nasza siła ✊????

Post udostępniony przez Maja Staśko (@majakstasko)

Tymczasem mama Dawida będzie musiała żyć do końca nie tylko ze śmiercią własnego dziecka, ale również z luźno i pochopnie rzucanymi, "racjonalnymi" opiniami ekspertów, którzy nie mają nic do zarzucenia zastanemu systemowi prawnemu, są jednak zdania, że to przecież ona mogła się bardziej postarać.